Co warto wiedzieć o podróżowaniu po USA?

Co warto wiedzieć o podróżowaniu po USA?

Niektóre informacje są oczywiste i znajdziecie je na każdej stronie, a inne wskazówki są efektem naszych obserwacji i eksperymentów. Podróżowanie po USA nie musi być koszmarnie drogie, a życie w trasie może być przyjemne i komfortowe. Dzisiejszy wpis będzie zlepkiem refleksji po (tylko) 3 tygodniach spędzonych w drodze i informacji zdobytych w trakcie przygotowań. Co warto wiedzieć o podróżowaniu po USA?

Wiza i ubezpieczenie

Przygodę z USA zaczniemy jeszcze przed wyjazdem, podczas wyrabiania wizy. Szczegółowe informacje znajdziecie w poprzednim wpisie – krok po kroku, jak ubiegać się o wizę do Stanów.

Na dłuższą podróż zawsze wykupuję ubezpieczenie, aby mieć spokojną głowę. Najlepszym rozwiązaniem było wyrobienie karty IYTC. Przeznaczona jest ona dla osób, które już nie studiują, ale nie ukończyli jeszcze 31 lat. Za kartę z ubezpieczeniem rozszerzonym o USA zapłaciliśmy 150 zł i możemy z niej korzystać przez cały rok także na terenie całej Europy. Dodatkowo w pakiecie macie zniżki na komunikację miejską, bilety do muzeów i inne. W innym biurze ubezpieczenie na 5 tygodni wycenili mi na 300 zł.

Samochód

Przy wyborze samochodu warto zwrócić uwagę na ukryte koszta, ale nie zawsze jesteśmy w stanie obliczyć ile ich może być. U nas na szczęście poszło gładko. Mieliśmy podstawowe ubezpieczenie – coś na kształt OC, ale odpuściliśmy odpowiednik naszego Assistance. Warto skorzystać z więcej, niż jednej wyszukiwarki i porównać oferty, ponieważ ceny samochodów tej samej klasy mogą się różnić.

Rezerwujemy tylko typ lub klasę samochodu, a nie konkretny model. Po przybyciu do wypożyczalni zostajecie skierowani na parking, aby wybrać sobie samochód – oczywiście według wybranej klasy. My szczególną uwagę zwróciliśmy na wielkość i na to czy uda się rozłożyć fotele na płasko.

DSC_1507

Niestety wiele wypożyczalni za oddanie samochodu w innym miejscu, niż zostało odebrane liczy sobie dodatkowe opłaty. Kiedy chcieliśmy wypożyczyć auto w Chicago i oddać w Los Angeles system pokazał nam dopłatę w wysokości…700$. Wszystko zależy od wypożyczalni i  zapewne odległości. Oczywiście te opłaty mogą się różnić, ale w pierwszej kolejności na to zwróciłabym szczególną uwagę.

Warto sprawdzić również ile i czy w ogóle trzeba będzie dopłacić za młodego kierowce (tj. poniżej 25 r.ż). Opłaty te mogą być naprawdę spore np. 15$/dzień.

Generalnie większość wypożyczalni udostępnia samochody bez limitu mil. Warto to dokładnie sprawdzić, aby potem nie dopłacać za przekroczone mile.

Skorzystaliśmy z usług firmy Thrifty, którą polecili nam znajomi. I my i oni byliśmy zadowoleni, więc mogę śmiało polecić. Wybór był prosty – ceny były niskie i transfer z lotniska do wypożyczalni był darmowy.

Przy oddawaniu samochodu trochę się stresowaliśmy, że będą rozliczać nas za każdą rysę, którą zrobiliśmy, ale przy odbiorze praktycznie w ogóle nie sprawdzili stanu auta. Nie mówię, że zawsze i wszędzie tak jest. Samochód na pewno musi być zatankowany przed oddaniem. My również go wyczyściliśmy, ponieważ aż wstyd nam było oddawać tak brudną furę.

Naczytaliśmy się, że do wynajęcia samochodu niezbędna jest karta kredytowa. W naszej wypożyczalni wystarczyła zwykła visa. Tak czy inaczej w USA karta kredytowa to podstawa chyba, że chcecie wziąć tylko gotówkę.

Odkryliśmy też fajną opcję, coś w stylu airbnb, ale dla samochodów – Turo.

DSC_1553

Nawigacja

Korzystaliśmy z nawigacji Here Drive, ponieważ ma najlepsze podpowiedzi w trakcie jazdy – w dobrym momencie mówi gdzie i kiedy trzeba skręcić. A co najważniejsze działa offline, a Internet tak naprawdę dobrze działa tylko w miastach lub na obrzeżach. Jeżeli chcecie zapuszczać się gdzieś dalej, nawigacja offline jest niezbędna. Jedyne co, to trzeba być online, aby wyszukać stacje benzynowe.

Tankowanie

Tankowanie wygląda trochę inaczej, niż u nas. Na początku musicie obliczyć ile galonów paliwa potrzebujecie, następnie zapłacić za to i dopiero zatankować. Jeżeli wlejecie paliwa za mniej pieniędzy, niż opłaciliście musicie wrócić do kasy po zwrot.

DSC_2265

Średnio za paliwo płaciliśmy 2,80$. W Dolinie Śmierci widzieliśmy stację benzynową, gdzie galon paliwa kosztował ponad 4$! Sami raz byliśmy zmuszeni, aby za galon zapłacić ponad 3$. Generalnie paliwo jest tanie, ale czasami są bardzo duże różnice cenach, czego u nas się nie spotyka.

Jak się jeździ po drogach w USA?

Międzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane.

W sygnalizacji świetlnej dla pieszych kolor zielony często zastępuje kolor biały, a dokładniej rzecz ujmując zarys białej postaci w ruchu. Przechodzenie na czerwonym nie jest karane mandatem, robisz to na własną odpowiedzialność, a prawda jest taka, że robi to każdy.

W USA jeździ się bardzo spokojnie i bezpiecznie – przynajmniej na zachodzie kraju. Ograniczenia są spore, a kiedy tylko przejeżdżacie koło szkoły to już w ogóle musicie maksymalnie zwolnić. Amerykanie przestrzegają przepisów, bowiem mandaty są bardzo wysokie i nie ma przebacz. Czasami męczyło nas wolne przemieszczanie się, ale z drugiej strony szkoda worka dolarów na mandat. Wolę wydać je w Denny’s:)

DSC_2071

Na autostradach istnieje coś takiego, jak carpooling, czyli jeżeli jedziecie w samochodzie przynajmniej w 2 osoby możecie jechać lewym pasem. Tym sposobem przemieszczacie się znacznie szybciej.

W USA możesz prowadzić samochód po wypiciu 1-2 piw (standard amerykański – 0,3 l). Wszystko zależy jednak od stanu w którym się znajdujecie.  Nie namawiam do jazdy po alkoholu oczywiście, ale zawsze warto sprawdzić obowiązujące prawo w danym stanie.

Jeżeli zatrzyma Was policja pamiętajcie, aby nie wykonywać gwałtownych ruchów i obie dłonie położyć na kierownicy. Policja rzadko zatrzymuje kierowców sama z siebie. Jeżeli już to się zdarzy, to znaczy, że coś macie na sumieniu:)

DSC_1450

Parkowanie

Parkowanie w szczególności w dużych miastach jest koszmarem. Wiem, nie odkryłam Ameryki. Zanim zostawimy samochód na ulicy warto zwrócić uwagę czy nie parkujemy przy czerwonym krawężniku, ani czy akurat tego dnia nie odbywa się czyszczenie ulic. Czasami w takich miejscach znajdują się parkometry, ale nie wszędzie. Kolejną możliwością jest zostawienie auta na strzeżonym parkingu. Myślałam, że 12$ za dobę (chociaż i tak planowaliśmy stać kilka godzin) to jest dużo. To była najniższa kwota jaką ponieśliśmy za postój. W San Francisco najtańszy parking kosztował 25$ i to była dobra oferta. Kiedy czytałam, że w SF trzeba się liczyć z opłatą parkingową 40-50$ myślałam, że to przesada i lekka burżuazja. Niestety to norma.

Autostop

Autostop w USA nie jest popularny i najczęściej kierowcy boją się wpuścić do swojego samochodu obcego człowieka. Ogólnie ta forma podróżowania nie jest praktykowana i kojarzy się głównie z biednymi ludźmi nie posiadającymi własnego samochodu. Wiadomo, auto w USA to norma i w pewnym sensie podstawa.

Mimo wszystko są ludzie, którzy zjechali USA autostopem, więc może warto spróbować?

DSC_1416

Loty

Największą część naszego budżetu pochłonęły właśnie loty. Regularnie obserwowałam połączenia na skyscannerze. Jeżeli ma być tanio, to najczęściej odpada bezpośredni lot – o ile taki w ogóle jest z Polski. Chyba, że na horyzoncie pojawią się promocje i jesteście w stanie się dostosować do terminu podróży. Po moich przygodach z powrotem do Polski, następnym razem będę intensywniej śledzić ceny lotów bezpośrednich.

Niestety im krótszy czas podróży, tym droższe loty. Mimo wszystko udało mi się upolować dobrą okazję. Od razu odrzuciłam połączenia, gdzie podroż trwa dłużej, niż 30 godzin. Szkoda czasu, a i tak trzeba dodatkowo pokryć koszty noclegu i wyżywienia na trasie. Uważam, że nie warto.

Nasza podróż trwała 15 h – Warszawa-Kopenhaga-Los Angeles i to naprawdę była dobra oferta i od razu zakupiłam bilety. Wcześniejsze korzystne połączenia jakie widziałam, to około 24 h spędzonych w podróży.

DSC_2466

Nasłuchałam się, że loty wewnątrz kraju nie należą do najtańszych. Z tego względu nałogowo sprawdzałam połączenia megabusa na trasie Nowy Jork-Chicago. Faktycznie można trafić na promocję i za kilka dolarów pokonać setki kilometrów. Ogólnie ceny były dość przystępne, ale trzeba były spędzić prawie dobę w busie – średnio około 50-80$.

Jeżeli chodzi o loty, trasę Los Angeles-Chicago pokonałam za jakieś 230 zł (plus bagaż 30$ – płatne na miejscu). Maksymalnie za taką podróż zapłacicie 400 zł z kawałkiem. Inny przykład, Chicago-Nowy Jork-Chicago to koszt 300-400 zł. Warto monitorować połączenia lotnicze, ponieważ za niewielką ceną dostaniecie się z jednego końca kraju na drugi.

Jeszcze jedna kwestia – unikałam połączeń, gdzie wyskakiwał mi komunikat „przesiadka na ryzyko pasażera”. Wolę zapłacić trochę więcej i mieć spokojną głowę. Tym bardziej, że w tym czasie stresuję się lotem samolotem.

DSC_1301

Zakupy i jedzenie

Do USA nie możecie przywieźć żadnych kanapek, mięsa, owoców, warzyw i innych produktów, które mogę roznieść bakterie. I tutaj mamy dobrą radę, pozbądźcie się resztek jedzenia jeszcze w samolocie. W innym wypadku po rozmowie z konsulem będziecie musieli ustawić się w następnej, długiej kolejce, aby wyrzucić pozostałości z prowiantu.

W USA do sklepu możecie oddać nawet używany sprzęt. Na początku wyjazdu kupiliśmy materac i pompkę. Przez cały pobyt spaliśmy w aucie i nawet nie odpakowaliśmy tych zakupów. Pomyśleliśmy, że może oddamy je do Walmarta i odzyskamy chociaż część kasy. Najpierw mieliśmy wątpliwości, bo opakowanie trochę było zniszczone, a paragonu nie mogliśmy znaleźć. Na miejscu nikogo nie interesowało czy my spaliśmy na tym  materacu czy nie, nawet okazanie paragonu nie było obowiązkowe. W Ameryce do sklepu można oddać wszystko. Zużyłaś połowę butelki płynu do płukania i jednak to nie ten zapach? W Walmarcie przyjmą wszystko.

DSC_2540

W Walmarcie i innych marketach smak chleba jest koszmarny. Czasami, aż odechciewało nam się jeść, kiedy Twoja kanapka przyjmuje gorzki smak. Zdecydowanie lepiej wstąpić do piekarni i kupić dobrej jakości wypiek, który jeszcze pachnie po otwarciu. Niestety po drodze piekarnię mieliśmy może ze dwa razy, a szkoda.

Najtańszym marketem jest oczywiście Walmart, gdzie dostaniecie szwarc, mydło i powidło. W jednym miejscu zakupić możecie jedzenie, ubrania, sprzęt campingowy i inne. Jeżeli nie będzie Wam po drodze do Walmarta – nie ma ich, aż tak dużo jak myślałam, zajedźcie do sklepu Family Dollar, One Dollar czy do innego supermarketu z końcówką „dollar”. Ceny może nie są tak niskie jak w Walmarcie, ale w miarę przyzwoite dla osób zarabiających w złotówkach. Amerykanie naprawdę robią zakupy w piżamach czy innych dresach. Nikt nie zwraca uwagi na ubiór, nikt specjalnie nie stroi się tylko dlatego, że wychodzi na zakupy.

Jedynie co mnie zdziwiło to wózki elektryczne w Walmarcie. Rozumiem, że osoby starsze mogą nie mieć siły przemieszczać się na piechotę, między licznymi alejkami. Często widywało się młodych ludzi, którzy zakupy postanowili robić poruszając się właśnie na takim wózku. Brakowało im w ręce, tylko ogromnego kubka z colą.

Jeżeli w USA planujecie zostać na dłużej warto pomyśleć o wyrobieniu sobie karty klienta i korzystać z różnorodnych promocji.

DSC_1429

Pamiętajcie, że wszędzie podawane są ceny netto, czyli przy kasie za każdy produkt doliczą Wam podatek według stawki obowiązującej w danym stanie. To samo tyczy się rezerwacji noclegów – do ceny doliczcie sobie podatek i czasami jeszcze dodatkowo obsługę.

W USA w wszelakich barach i fast foodach jeżeli zamówicie małą colę spodziewajcie się, że dostaniecie duży kubek. Taki odpowiednik naszej coli. Życząc sobie duży napój, spokojnie wypijecie go w trzy osoby. Co najlepsze picie jest dość tanie i często na ulicach można spotkać ludzi spacerujących z wielkim kubkiem napoju gazowanego. Ale to nie wszystko. W USA praktykuje się darmowe dolewki lub za niewielką opłatą. Kolejnym dziwnym zjawiskiem jest mieszanie smaków. Warto choć raz spróbować amerykańskiego śniadania, które często składa się ze słodkich pancake z truskawkami, a obok na talerzu dumnie miejsce zajmuje bekon i jajko sadzone.

Życie w trasie i darmowe noclegi

W Ameryce korzysta się z innego typu gniazdek o napięciu 120 V. Z tego względu warto przed wyjazdem zaopatrzyć się w przejściówkę, która u nas kosztuje grosze. W Walmarcie widziałam, że kosztowały około 10$. Cena może się zmieniać, ale takie szczegóły wolę załatwiać w przed wyjazdem. Tym bardziej, że po przylocie nie wiadomo czy będzie gdzie zakupić przejściówkę, a telefon naładować trzeba. Warto sprawdzić czy wtyczka (np. kabel od aparatu czy telefonu) wchodzi do danej przejściówki. Najczęściej za pomocą takiej przejściówki mogliśmy podładować aparat, telefon, laptopa, ale już byłby problem z suszarką, żelazkiem lub innym urządzeniem działającym na wysokie napięcia. W tym wypadku uratować może nas tylko przetwornica 🙂

Życie w trasie może być tanie i w miarę komfortowe. Poza namiotem i materacem warto zakupić kuchenkę turystyczną, aby na campingu serwować tanie i ciepłe jedzenie. Butlę z gazem kupiliśmy za 3$, a palnik za około 12$. Można jeszcze dokupić lodówkę, ale my nie mieliśmy gdzie zamrozić wkładów. Co prawda nie zawsze chciało nam się wypakowywać cały sprzęt i po ciemku gotować, ale z pewnością obiady przygotowywane samodzielnie obniżyły koszty naszej wyprawy.

DSC_4934

Przejdźmy teraz do spania. Podróżując we dwójkę warto z wypożyczalni wziąć auto, gdzie fotele rozkładają się na płasko. W ten sposób w aucie macie coś na kształt łóżka. Bez problemu będzie można zatrzymać się na noc „na dziko” i oszczędzić czas na rozbijaniu obozu (nienawidzę rozkładania namiotu). Śpiąc w innych miejscach, niż camping rozkładanie się w samochodzie zwraca mniejszą uwagę, niż spanie w namiocie. Poza tym nie każde miejsce nadawało się na rozbicie namiotu. Jeżeli w oczy razi Was jakaś latarnia czy inne światła polecam zaopatrzyć się w opaskę na oczy. Taki kawałek szmatki nie raz uratował mój sen.

Przed położeniem się spać lub z samego rana zapewne chcemy doprowadzić się do porządku. Nocując na rest area często mamy dostęp do łazienki, gdzie pod kranem możemy doprowadzić się do używalności. Polecam zabarykadowanie się w toalecie dla niepełnosprawnych – duża przestrzeń, prywatna umywalka. Wbrew pozorom w takim małym zlewie można umyć się w całości. Jeżeli nie to mam dwie propozycje – mokre chusteczki i baniaki z wodą, które mogą służyć za prysznic. Ale taki sprzęt najlepiej używać, gdzieś w dziczy, aby wszystkie oczy nie były skierowane w naszą stronę. Często również w Visitor Center znajdowały się prysznice. Na stacjach benzynowych nie widzieliśmy tych udogodnień. Generalnie zwiedzania warto rozpocząć od Visitor Center, gdzie dostaniemy mapki, możemy dopytać o trasę itp.

Taki sposób spędzania nocny sprawiał, że zbieraliśmy się dużo wcześniej, niż wtedy kiedy nocowaliśmy w hotelu. Kiedy już dopadliśmy normalne łóżko, prysznic, wifi to chcieliśmy z tego korzystać i czas odjazdu mocno się przesuwał. Spanie na dziko ma dwie zalety – oszczędność czasu i pieniędzy. Chętnie posłucham innych rad w kwestii życia campingowego 🙂

Raz spaliśmy w motelu przy drodze. Za tę przyjemność zapłaciliśmy 55$/pokój/noc. Warto wcześniej na bookingu poszukać atrakcyjnych ofert.

Klikając w ten link dostaniecie zwrot w wysokości 50 zł po złożeniu pierwszej rezerwacji na bookingu.

DSC_4260

W USA (i innych drogich krajach), aby obniżyć koszty jedzenia możemy samodzielnie sobie gotować, wiadomo. Jeżeli już musimy lub po prostu chcemy zjeść coś „na mieście” to w pierwszej kolejności warto wybrać się do Subwaya. Sieciówka oferuje tzw. „kanapki dnia”, gdzie nawet za 3 dolary możemy zjeść coś dobrego i ciepłego. Normalna cena to około 4-6 dolarów z piciem za zestaw. Moim zdaniem Subway jest najlepszy i najzdrowszych z wszystkich fast foodów i jest w rozsądnych cenach. Do tego czasami do wyboru mamy więcej składników i różne rodzaje sera, czego w Polsce jeszcze chyba nie ma. Kolejnym rozwiązaniem jest „In-n-Out”, gdzie burger kosztuje 2,50$ a swoim smakiem wygrywa z innymi fast foodami. Jeżeli macie do wyboru McDonalda lub Wendys wybierzcie to drugie. Trochę droższym rozwiązaniem, ale nadal w miarę dobrej cenie.

Warto zawsze mieć w portfelu kilka cwierćdolarówek. Tylko ta moneta jest przyjmowana w automatach. W innym wypadku nie zapłacicie za parking, ani za prysznic, ani często za pralnię. W razie czego zawsze możecie rozmienić pieniądze w okolicznym sklepie.

Jeżeli myślisz o spaniu na dziko, to pierwszą rzeczą jaką zrobisz jest zainstalowanie aplikacji WikiCamps USA. Uwielbiam ta aplikację – jest fajnie zrobiona, przejrzyście i korzysta się z niej wybitnie wygodnie. Co najważniejsze, ani razu nas nie wyprowadziła w pole. Kiedy zapadał zmrok włączaliśmy ją i z łatwością pokazała nam miejsce do spania – płatne noclegi również wskazuje. Gdyby nie WikiCamps USA spędzilibyśmy zapewne dużo czasu na poszukiwaniu miejscówki do spania. Przyznaję niektóre z nich nie nadawały się na rozbicie namiotu, ale spanie w aucie już tak. W razie czego spanie pod Walmartem jest często praktykowane i jest bezpieczną opcją. Z samego rana wielu turystów wyłaniało się ze swoich przenośnych sypialni.

DSC_4034

Ponadto polecam nocować na rest area – po drodze pojawiają się znaki na to miejsce. Rest area traktowałam jako darmowy camping. Miałam pewność, że nikt nas stąd nie przegoni, na zewnątrz były czyste łazienki, stoliki i automaty z przekąskami. Jeżeli trafi Wam się prysznic w pakiecie, to już w ogóle będzie luksus.

Zwiedzanie

Jeżeli w USA macie w planie odwiedzić więcej, niż trzy parki narodowe warto zaopatrzyć się w Annual Pass, czyli kartę „America the Beautiful”. Jednorazowy wstęp do parku kosztuje około 30$, a za dokument zapłacimy 80$. Annual Pass ważny jest przez rok i w przypadku kradzieży lub zgubienia duplikaty nie będą wydawane. Właścicielem karty może być jedna lub dwie osoby. Z tyłu karty należy złożyć podpis i przy kontroli przy wjeździe należy okazać również dokument tożsamości. Dzięki niej przez okres roku możemy wjechać na teren parku samochodem wraz z trzema, innymi osobami. Mówimy tutaj tylko o wjeździe do parku, wszelakie campingi, parkingi itp. pokrywamy dodatkowo. Annual Pass kupimy w każdym parku narodowym przy wjeździe. Warto wiedzieć, że karta działa tylko na terenie parków narodowych, czyli nie jest akceptowana przez parki stanowe, tereny rekreacyjne czy pomniki przyrody. Na stronie głównej znajdziecie listę parków w których działa Annual Pass.

DSC_3839

Ludzie

Amerykanie słyną ze swojego „How are you?” mówionym z wielkim uśmiechem na ustach. Tak naprawdę jest to głównie przywitanie, a nie szczere zainteresowanie losem drugiej osoby. No dobra, czasami może jest. Tak czy inaczej wolę taką postawę, niż smutnych i zdystansowanych Polaków (jasne, uogólniam).

Amerykanie są mili. Raz w autobusie Pani pozwoliła nam wsiąść mimo, że nie mieliśmy wystarczającej ilości drobnych na bilet. Innym razem znowu nie miałam odliczonej kasy, więc pasażer dał mi swoją kartę miejską, a kierowca machnął ręką na tę sytuację. W każdym hotelu udzielano nam informacji z uśmiechem na twarzy, a nie z grymasem i cierpieniem za wszystkie grzechy świata. Może jest to część ich kultury i nie mogą inaczej, ale podoba mi się taka postawa. Aż sama częściej uśmiechałam się do obcych, chociaż jak obca kobieta na parkingu zawołała do mnie „hello!” byłam nieco zdezorientowana.

Większość nie wiedziała, gdzie leży Polska. Nawet przy tłumaczeniu, że między Rosją, a Niemcami.

DSC_3698

Internet

Przed wyjazdem wiedzieliśmy, że będziemy chcieli zaopatrzyć się w pakiet z Internetem. Nie chodziło tutaj tylko o facebooka czy maila, ale sprawdzanie przydatnych informacji na trasie czy rezerwowanie noclegów. Ok, kiedyś jakoś żyło się bez dostępu do sieci i przemieszczało się dzięki papierowym mapą. Nam pre-paid ułatwił trochę życie i na bieżąco mogliśmy sprawdzać dojazdy i miejsca do zwiedzania. Postanowiliśmy zaufać t-mobile kupując pre-paida 10 GB  za 45$. Używałam go intensywnie przez 5 tygodni i taki pakiet spokojnie wystarczył.

Darmowe wifi możemy złapać np. w McDonaldzie, Subway’u, Denny’s, lotnisku czy po prostu łączyć się z niezabezpieczonymi sieciami. Niestety poza miastami zasięg jest słaby i czasami nawet cały dzień nie jesteśmy w stanie złapać sieci.

DSC_3579

Jeżeli dotarliście do końca wpisu, gratulację. Chyba nigdy nie napisałam tak długiego artykułu. Mam nadzieję, że moje wskazówki pomogą Wam zaplanować podróż do USA, obniżyć koszty podróży i ułatwić życie w trasie. Jeżeli macie jakieś sugestie, wskazówki co jeszcze warto dopisać lub pytania – czekam na komentarze;)

You May Also Like

Subiektywny przewodnik po Wietrznym Mieście - Chicago

Subiektywny przewodnik po Wietrznym Mieście – Chicago

Święta ziemia Indian Navajo i Kanion Antylopy

Święta ziemia Indian Navajo i Kanion Antylopy

Czarne chmury nad polską dzielnicą w Chicago (Jackowo)

Czarne chmury nad polską dzielnicą w Chicago (Jackowo)

Las Vegas

Inne spojrzenie na Las Vegas