Czy Los Angeles jest przereklamowane?

Wyjeżdżając gdzieś mamy pewne wyobrażania o danym mieście, które później konfrontujemy z rzeczywistością. Wiedzę i inspirację czerpiemy z mediów, otoczenia i powszechnych opinii. Los Angeles jest dobrym przykładem, gdzie realia totalnie nie idą w parze z oczekiwaniami.

Los Angeles – powszechne wyobrażenia

Los Angeles to miasto o którym marzy wiele osób, szczególnie Ci chcący w przyszłości związać się z branżą filmową. Dla wielu Los Angeles jest spełnieniem Amerykańskiego Snu. Oczami wyobraźni widzimy te wszystkie znane osoby z telewizji i ekipy filmowe, które można spotkać na każdym kroku. Los Angeles kojarzy nam się z rozdawaniem Oscarów, fleszami, czerwonym dywanem i światem który nie jest dostępny dla zwykłego śmiertelnika. Wydaje nam się, że Miasto Aniołów nigdy nie zasypia, a pogoda zawsze jest doskonała. Żyjemy w przekonaniu, że to miasto jest idealne na plażę, gdzie rozstawione są budki ze Słonecznego Patrolu i umięśnieni ratownicy ulokowani w środku. Życie z Los Angeles łączymy z bieganiem na plaży i po części też z dobrą zabawą owianą luksusem. Jak jest w rzeczywistości?

Czy Los Angeles jest przereklamowane (59)

Los Angeles – rzeczywistość

Miasto Aniołów to przede wszystkim miejsce, gdzie ścierają się dwa światy – bogatych i biednych. Z jednej strony faktycznie widać luksusowe apartamenty, drogie sklepy i ekipy filmowe, ale to tylko jedna część obrazka. Druga to liczni bezdomni, którzy pchają wózek ze swoim dorobkiem. Ludzie których często jedynym dachem nad głową jest namiot rozbity gdzieś na ulicy. Czasami mieliśmy wrażenie, że bezdomni tworzą własne osiedla z domami z kartonu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co zobaczę w San Francisco. Kolejnym elementem układanki są ludzie będący chyba przez cały czas pod wpływem narkotyków. Poznacie ich po tym, że mówią do siebie i wymachują rękami. Czasami się ich bałam, momentami bawiło mnie ich zachowanie, ale ogólnie jest mi szkoda tak zmarnowanej egzystencji. Jest ich naprawdę bardzo dużo. Więcej, niż ekip filmowych i ładnych, opalonych ludzi.

O gangach trochę też się nasłuchałam. Przez cały wyjazd nie zaistniała żadna sytuacja mogąca zagrozić naszemu bezpieczeństwu, ale sama bałabym się chodzić po tym mieście. Zbyt dużo „dziwnych” ludzi widziałam.

Spośród wszystkich miast w USA, które odwiedziłam Los Angeles ma najwięcej odcieni szarości i w większej mierze jest po prostu przereklamowane. Jeżeli miałabym Los Angeles opisać jednym słowem, powiedziałabym, że jest po prostu nijakie i przeciętne. Nie byłam zawiedziona. Przed wyjazdem szukałam informacji o najlepszych punktach w LA i wiedziałam, że miasto nie grzeszy niczym spektakularnym. O tym dlaczego warto odwiedzić Los Angeles, a dlaczego nie znajdziecie na końcu wpisu.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (43) Czy Los Angeles jest przereklamowane (44) Czy Los Angeles jest przereklamowane (45)

Mimo wszystko w Los Angeles zwiedziłam trzy miejsca, które były naprawdę wyjątkowe i to dzięki nim nie przekreśliłam tego miejsca. A co lepsze, mogłabym tam nawet wrócić.

Venice

Wyobraźcie sobie miejsce z szeroką i czystą plażę, którą zdobią budki rodem ze Słonecznego Patrolu. Wzdłuż plaży ciągnie się promenada-  idealna na rower lub rolki. Ścieżka ozdobiona jest palmami i widokiem oceanu w oddali. Nie brakuje także boiska do kosza i siłowni w plenerze – takich profesjonalnych (tutaj ćwiczył Arnold Schwarzenegger).

Czy Los Angeles jest przereklamowane (53) Czy Los Angeles jest przereklamowane (54) Czy Los Angeles jest przereklamowane (55)

To raj dla osób lubiących aktywność fizyczną i imprezy po zmroku. A miłośnicy serialu ‚Californication’ poczują się jakby sami w nim występowali. Niestety zabrakło czasu, aby zwiedzić Venice szlakiem Hanka Moody’ego. Ale to jest coś co chciałabym nadrobić. Lubię zwiedzać miasta śladami filmów i na żywo podziwiać miejsca widziane tylko na ekranie.

Mimo sporadycznie unoszącego się zapachu zielska Venice jest pozytywne i kolorowe, a nie wyblakłe jak inne dzielnice LA. Niby nie ma tu niczego niezwykłego czy oryginalnego, ale Venice ma w sobie coś co przyciąga i pozytywnie nastraja do życia.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (57) Czy Los Angeles jest przereklamowane (52)

Venice to przede wszystkim kanały i kolorowe domki. Gołym okiem widać, że nie mieszkają tutaj biedni ludzi, ale każdy może przepłynąć się kajakiem po kanale, aby sobie popatrzeć na luksus. Spacerując po „amerykańskiej Wenecji” poczułam, że tutaj mogłabym się zatrzymać na dłużej. Aż sprawdziłam ceny na airbnb! W końcu kto nie chciałby pracować z tak ładnego zakątka na ziemi?

Czy Los Angeles jest przereklamowane (51) Czy Los Angeles jest przereklamowane (49) Czy Los Angeles jest przereklamowane (50) Czy Los Angeles jest przereklamowane (48) Czy Los Angeles jest przereklamowane (47)

Napis Hollywood

Nasłuchałam się, że napis Hollywood jest malutki i w ogóle nie zachwyca. Zaraz po Venice, to właśnie okolice napisu Hollywood wspominam najlepiej. W szczególności podobała nam się droga na wzgórze. Wreszcie mogliśmy odpocząć od zatłoczonego miasta, szarości i hałasu. Droga na górę była kręta, ale pełna ładnych domków i zieleni wokoło. Jest tam po prostu ładnie:)

Czy Los Angeles jest przereklamowane (23)

Sam napis jest wystarczająco duży, ale przyznaje się – wzięłam teleobiektyw na te okazję. Mimo wszystko uważam, że to nie napis Hollywood jest mały, tylko miasto duże i tego się trzymamy.

Dla tych co mają chęć i czas, mogą zrobić trekking pod napis Hollywood. Zgodnie stwierdziliśmy ze mogłaby być to wycieczka z ładnymi widokami, nie tylko na symbol świata filmowców. Według mnie jest to po prostu przyjemne miejsce i warto ten punkt koniecznie odwiedzić:)

Czy Los Angeles jest przereklamowane (22)

Najlepszy widok na napis Hollywood jest z tego miejsca – 3000 Canyon Lake Drive, Hollywood. Wpiszcie w nawigację i gotowe;)

Czy Los Angeles jest przereklamowane (24)

Griffith Park i obserwatorium

Tego punktu nie można przegapić. Jeżeli będzie taka potrzeba, warto stać w korkach, żeby tutaj dojechać. A jeśli traficie tutaj po zmroku, to wierzę, że to będzie najpiękniejszy widok w Los Angeles. Uwielbiam panoramy, a to jest jeden z ładniejszych tarasów widokowych na jakich byłam. Mimo ostrego światła i słońca rażącego w oczy.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (30) Czy Los Angeles jest przereklamowane (29) Czy Los Angeles jest przereklamowane (28) Czy Los Angeles jest przereklamowane (31) Czy Los Angeles jest przereklamowane (32)

Santa Monica

Santa Monica to taki przedsmak Venice. Tutaj w pierwszej kolejności zwróciłam uwagę na budki ratowników i poczułam prawdziwy klimat kalifornijskiej plaży. Znakiem rozpoznawczym Santa Monica jest oczywiście Diabelski Młyn i długie kolejki w wesołym miasteczku. Na deptaku swoje zdolności pokazują artyści – począwszy od muzyki, przez ręczne wyroby, a kończąc na malarstwie. Mnie jednak zaintrygowała tabliczka informująca o tym, że tutaj kończy się słynna Droga 66. Następnego dnia mieliśmy przejechać jej fragment:)

Czy Los Angeles jest przereklamowane (56)

Czy Los Angeles jest przereklamowane (41) Czy Los Angeles jest przereklamowane (40) Czy Los Angeles jest przereklamowane (38) Czy Los Angeles jest przereklamowane (37) Czy Los Angeles jest przereklamowane (35) Czy Los Angeles jest przereklamowane (34) Czy Los Angeles jest przereklamowane (33)

 Zaułek meksykański i China Town

A teraz zmiana nastroju. Z pełnego zachwytu stopniowo przejdźmy do krytyki.

Miejscem które mnie nie urzekło specjalnie, ale też nie zawiodło był „zaułek” meksykański i China Town.
W meksykańskiej nacieszyłam swoje ucho hiszpańskim i na chwilę przenieśliśmy się w świat kolorów. W ogóle na zachodzie USA hiszpański jest wszechobecny, co mnie cieszyło. Moje serce zdobyła koszulka z napisem „Spokojnie gringo, jestem tu legalnie”. Ponadto dużo kiczu, ale i restauracji z meksykańskim jedzeniem. W pewnym sensie jest to targ zrobiony pod turystów, ale warto choć na chwilę go odwiedzić.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (3) Czy Los Angeles jest przereklamowane (4) Czy Los Angeles jest przereklamowane (5) Czy Los Angeles jest przereklamowane (6) Czy Los Angeles jest przereklamowane (7)

 

Czy Los Angeles jest przereklamowane (2)

Z kolei China Town była bardzo pokaźna i chyba nie przeszliśmy całej. A żałuję, bo nie każda chińska dzielnica ma taki klimat. I takie bramy na dzień dobry. Trochę kiczu w sklepach też było, wiadomo, ale stragany z owocami czy sklepy z herbatami przekonały mnie do siebie. Tutaj w końcu po raz pierwszy zjadłam smoczy owoc. Cóż, mam nadzieje se w swoim naturalnym środowisku smakują lepiej. Ogólnie wybór owoców, warzyw czy chińskich wyrobów był ogromny. Czasami sami zastanawialiśmy się co to są za wynalazki.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (27)

Czy Los Angeles jest przereklamowane (8) Czy Los Angeles jest przereklamowane (9) Czy Los Angeles jest przereklamowane (10) Czy Los Angeles jest przereklamowane (12)

Aleja Gwiazd

Gdybym nie widziała gdzie szukać alei gwiazd, to na pewno bym ją przeoczyła. Faktycznie, jest to zwykła ulica która niczym się nie wyróżnia. Nie rezerwujcie sobie na nią zbyt wiele czasu. Warto rzucić okiem i pojechać dalej np. do Venice 🙂

Zrobiliśmy sobie półgodzinny spacer do Dolby Theatre, gdzie odbywa się ceremonia wręczenia Oskarów. W środku na kolumnach wypisane są tytuły filmów, które zdobyły nagrody w poszczególnych latach. Jedno ze słynniejszych miejsc, gdzie spotykają się najwybitniejsze postaci ze świata filmów na co dzień jest zwykłą galerią handlową.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (60) Czy Los Angeles jest przereklamowane (13) Czy Los Angeles jest przereklamowane (14) Czy Los Angeles jest przereklamowane (15)

Hollywood jest kiczowate, pstrokate i pełne dziwnych osobistości. Jednie, co to wszechobecne ekipy filmowe dodają kilka punktów tym stronom. Mimo wszystko ta część miasta chyba nigdy nie zasypia, ruch jest tam niesamowity i po drodze można spotkać naprawdę różnorodne osobowości.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (17) Czy Los Angeles jest przereklamowane (18)

Moją uwagę przykuło także Muzeum Złamanych Serc. Szkoda ze czas nie pozwolił aby zajrzeć do środka. Nie starczyło również dni, aby wrócić do LA i zajrzeć do studia filmowego. W tym wpisie znajdziecie szczegóły na temat wizyty w studiu filmowym może i mi się kiedyś przydadzą:)

Centrum miasta

Downtown, czyli centrum Los Angeles wyróżnia się na pewno szklanymi wieżowcami i w sumie tyle. Nie robi większego wrażenia. Jedyne co to warto wstąpić do Grand Central Market. Ceny nie należą do najniższych, ale tutaj znajdziemy rozmaite potrawy z całego świata. Mnie i tak najbardziej zaintrygowało stoisko z żelkami, kiedy otrząsnęłam się po pierwszych cenach za parking.

Zapłaciliśmy 12$ mimo, że chcieliśmy auto porzucić tylko na godzinę, ale wnieść opłatę musieliśmy jak za cały dzień. Potem za każdym razem podejmowaliśmy wyzwanie, czyli zaparkowanie w tym zatłoczonym mieście. Raz za darmo, a raz za opłatą. Nie było łatwo, a wszelakie zakazy parkowania utrudniały nam zadanie. Może tutaj są spece od darmowego parkowania w mieście i coś wymyślą, ale później okazało się, że te 12$ to norma, a ceny potrafią być nawet dużo wyższe – np. w San Francisco 30-50$ za dobę.

W Los Angeles jest metro, ale nie czytałam o nim pochlebnych opinii. Z reguły ten środek transportu wybierają ubodzy i czarnoskórzy należący do gangów. Mimo wszystko jest i można obejść się bez samochodu, ale jest to naprawdę uciążliwe. Nie wszędzie można dojechać komunikacją miejską (publiczny transport śmiesznie brzmi w kontekście USA, gdzie wszyscy poruszają się samochodami) np. pod napis Hollywood czy do Obserwatorium. Generalnie odległości są tak duże, że zwiedzanie tego miasta bez auta zajęłoby nam 2-3 razy dłużej.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (67) Czy Los Angeles jest przereklamowane (66) Czy Los Angeles jest przereklamowane (65) Czy Los Angeles jest przereklamowane (64) Czy Los Angeles jest przereklamowane (63) Czy Los Angeles jest przereklamowane (62) Czy Los Angeles jest przereklamowane (58)

Pozytywnie byłam zaskoczona korkami, a raczej ich brakiem. Naprawdę nastawiłam się na to, że połowę czasu spędzimy w samochodzie przeciskając się przez inne auta na ulicy. Korki owszem były, ale takie na miarę Warszawy i wcale nie pochłaniały dużo czasu. Jeździliśmy o różnych godzinach, więc także w godzinach szczytu. Co prawda poczułam ulgę, kiedy opuściliśmy ten miejski zgiełk, a korki w LA są demonizowane.

Czy Los Angeles jest przereklamowane (25)

 

Czy Los Angeles jest przereklamowane (26)

Czy Los Angeles jest przereklamowane (36)

Mimo wszystko LA zawsze będzie mi się dobrze kojarzyło i zawsze będę mieć sentyment do tego miasta. Było to pierwsze miejsce które odwiedziłam w USA, a że  Ameryka zawsze była wysoko na liście moich marzeń, więc i Los Angeles zyskało kilka punktów. Chciałabym wrócić, ale tylko po to aby zaszyć się w Venice.

Nie wiem do końca jak podsumować ten wpis. Z jednej strony uważam, że warto odwiedzić Los Angeles. Chociażby po to aby na własne oczy zobaczyć mekkę filmów, te słynne plaże i znak Hollywood. Myślę, że są takie miejsca które fajnie zobaczyć choć raz, jak np. Las Vegas czy Paryż, a później już je omijać.

Z drugiej strony na zachodzie USA jest tyle urokliwych miejsc, że szkoda czasu na zbyt długie zwiedzanie Los Angeles, które jest mocno przeciętne. Nie nastawiajcie się na cuda, ale zajrzyjcie chociaż na chwilę do Los Angeles. W końcu jak walczyć z jet lagiem to tylko na plaży w Venice 😀

You May Also Like

Wielki Kanion i kraina skalnych łuków

Wielki Kanion i kraina skalnych łuków

Wzgórza i nierówności San Francisco

Wzgórza i nierówności San Francisco

Bryce - pomarańczowy kanion, który nie jest kanionem

Bryce – pomarańczowy kanion, który nie jest kanionem

Angel Landing – wspinaczka na Podest Aniołów