Sylwester w górach

Mroźny Sylwester w górach

Co z Sylwestrem? Odwieczne pytanie, którego nie darze sympatią. Zazwyczaj prawie do ostatniej chwili nie wiadomo, gdzie nas poniesie. W tym roku ten problem mieliśmy dość szybko z głowy. Wraz z liczbą chętnych na Sylwestra w górach rosła nasza chęć, aby do nich dołączyć. W końcu tak uczyniliśmy. Nowy Rok świętowaliśmy  w otoczeniu gór, tony śniegu i najlepszych widoków. To był nasz pierwszy Sylwester na odludziu, z dala od cywilizacji i zasięgu w telefonach.

DSC_6485

Dzień przed imprezą sylwestrową zapakowaliśmy się do zardzewiałej, ale niezawodnej Felicji i ruszyliśmy w trasę. Po 7-8 godzinach drogi, błądzenia, zakupów alkoholowych, niezdrowego żarcia byliśmy w Międzygórzu. O 4 nad ranem przywitał nas Giers i mroźne powietrze. Takim sposobem dołączyliśmy do 26 innych osób (w tym minimum 4 chrapiących), którzy już od dawna oddawali się takiej przyjemności jaką jest spanie.

Pierwszego dnia zmarnowaliśmy dużo czasu na odsypianie i walkę z przeziębieniem. Do Sylwestra pozostało kilka godzin, także musieliśmy zadowolić się spacerem po Międzygórzu. Udało dotrzeć się do małego wodospadu, który zaczął przymarzać. Wycieczkę zakończyliśmy gorącą czekoladą z wiśniówką. Przy okazji spotykając część ekipy, która od rana eksplorowała okolice. Aby dostać się na wzgórze, gdzie znajduje się Stodoła musieliśmy trochę się powspinać. Z każdym krokiem cieszyłam się, że w dniu przyjazdu jeszcze nas nie zasypało i mogliśmy zajechać autem pod samą Stodołę, a nie robić nocne spacery z bagażami pod górkę.

DSC_6508

DSC_6431

2

1

Drugi dzień był już aktywniejszy. Udało się wstać wcześniej i wyruszyć w trasę. Zrobiliśmy dłuższy, ale dość lekki spacer po okolicach kończąc wycieczkę malinówką i szarlotką w Alpejskim Dworze. Polecamy! Kulinarne dzieło sztuki. Spadł już śnieg, więc okolica była przepiękna, biała, trochę mroczna. Udało się, w końcu, pierwszy raz od wielu, wielu lat byłam w górach w zimie.

W tym czasie także okazało się, że tegoroczny Złombol pojedzie na Sycylię, a tam zacznie się odcinek specjalny do Tunezji dla chętnych. Pierwszy raz cel wyprawy nie wzbudził we mnie specjalnie pozytywnych emocji. Ale jedziemy. Ustaliliśmy, że wyjazd kończymy na Sycylii ze względu na czas, pieniądze i sytuację polityczną. Trochę szkoda, że nie przejedziemy się Żukiem po ziemi afrykańskiej, ale może kiedyś.

3

20160101_153848

20160102_112723

20160102_112729

20160102_114213

Ostatniego dnia zastanawialiśmy się co wybrać: wycieczkę na Śnieżnik czy narty? Stanęło na tym, że skoro już tu jesteśmy, mamy stok pod nosem i są warunki do jeżdżenia to chcemy przypomnieć sobie jakie to fajne uczucie mając narty/deskę na nogach. Niestety nie wszystkie decyzje muszą być trafne. Dojechaliśmy do Czarnej Góry i stok wydawał się atrakcyjny tylko dla osób uczących się jeździć lub początkujących. Pojechaliśmy na kolejny i niestety niewiele się zmieniło. Najciekawsze i najdłuższe trasy były jeszcze zamknięte. Mając w głowie pomysł Rafała – jedynie zjechanie tyłem mogło by uratować wejście na ten stok. Odpuściliśmy sobie. Przynajmniej Felicje wyprowadziliśmy na spacer i pośmigaliśmy wśród ładnych i zamrożonych drzew i krętych dróg. Ekipa z drugiego auta również stwierdziła, że jedziemy dalej. Padło na Kłodzko.

20160102_134922

W Kłodzku czekało na nas opustoszałe, stare miasto, -5 mrozu i dobra pizza. Pamiętam, że w Kłodzku byłam kilkanaście lat temu za czasów naszej harcerskiej drużyny 85 KDW. Tym razem miasteczko również mi się podobało mimo, że zamarzałam. Ładne, ale trochę szare. Na piechotę chcieliśmy obejść twierdzę. Będąc pod nią zdałam sobie sprawę jaki to ogrom budynku. Samo zwiedzanie zajmuje około 2,5 godziny! Michał kiedyś był i poleca. Obeszliśmy tyle ile się dało, a później zaczął się powrót do Międzygórza. W ramach ratowania tego dnia wjechaliśmy autem pod samą Stodołę. Najwyżej następnego dnia potrzebowalibyśmy  pomocy z wyjazdem, ponieważ śniegu nie ubywało.

DSC_6458

DSC_6461

DSC_6477

DSC_6478

DSC_6484

Impreza Sylwestrowa przebiegła bez większych fajerwerków. Popiliśmy dobrego piwa, pograliśmy w różne gry i pogadaliśmy o podróżach. Wszystko w strojach górskich. Nie było żadnej elegancji. Na pokładzie znalazł się szampan cava, którego piją Hiszpanie na Sylwestra. Cóż. Nie ma to jak ruski szampan w dobrej, studenckiej cenie.

DSC_6485

DSC_6494

DSC_6488

DSC_6495

Szkoda, że nie zdobyliśmy żadnego szczytu i wstawaliśmy późno marnując cenne, górskie godziny. Żal, że z nartami nie wyszło. Ani nart, ani gór. Ale był śnieg, ładne widoki z białym puchem na czele, dobra szarlotka i najlepsze towarzystwo. I nawet nie zamarzłam!

DSC_6500

DSC_6506

A Paweł zbudował takie oto igloo!

20160103_102053

A jak Wasz Sylwester? Stacjonarny czy na wyjeździe? :>

You May Also Like

ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym

Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym

O tym jak wykąpaliśmy się w piwie w Zakopanem

O tym jak wykąpaliśmy się w piwie w Zakopanem

Lot widokowy motoparalotnią nad Warszawą

Lot widokowy motoparalotnią nad Warszawą

Off Road, czyli mikroprzygoda po godzinach

Off Road, czyli mikroprzygoda po godzinach