lwów zwiedzanie

Pierwsze spotkanie z Ukrainą – Lwów

We Lwowie byłam po raz pierwszy kilkanaście lat temu. Harcerstwo i te sprawy sprzyjały odkrywaniu świata.  Zajrzałam do zakamarków pamięci i okazało się, że z tamtego wyjazdu pamiętam tylko Cmentarz Orląt, Kopiec Kreta (tj. Kopiec Unii Lubelskiej) i przejście graniczne. Reszta gdzieś uleciała, dlatego będąc we Lwowie czułam się jakbym po raz pierwszy odkrywała to miasto. Być gdzieś i po latach nie móc tego odnaleźć w pamięci nie jest zbyt przyjemnym odczuciem. Ale już bez zbędnego narzekania, zobaczmy czym Lwów może zachwycić!

Najczęściej jedziemy gdzieś we dwójkę, we czwórkę, ewentualnie w siódemkę, bo tyle mieści się osób do Żuka, ale tym razem wybraliśmy się na tripa w 30-40 osób. Nie bez okazji podróżujemy, aż taką wielką grupą. 20 lat temu Tutirodzice (czyt. moi i Kingi) zaksięgowali pierwszą fakturę i tak to się ciągnie do dziś. Biznes się kręci, więc trzeba to oblać ukraińską wódką. Z pomocą przyszło biuro Gold Tour, które tym razem myślało za nas i krok po kroku pokazywało lwowskie zakątki. Raz na jakiś czas warto oddać się w cudze ręce. Jakoś musiałam to przeżyć, ale moja mózgownica musiała odpocząć, bo inaczej wylądowałabym na własnej kozetce.

0 6:00 rano wyruszyliśmy w stronę granicy polsko-ukraińskiej. Poszło szybciutko, czyli w ciągu 2 godzin (w drodze powrotnej na granicy spędziliśmy 5 godzin) byliśmy po drugiej stronie mocy. Przemierzaliśmy ukraińskie wioski, które nie wyróżniały się niczym specjalnym, ale aż chciało się wyjąć aparat i je uwiecznić. Niestety w moim przypadku sen zawsze wygrywa. Zawsze. Po krótkim czasie znaleźliśmy się już w mieście i udaliśmy się na…

Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Orląt Lwowskich

Cmentarz Łyczakowski momentami przypomina festiwal sztuki. Nagrobki wykonane są bardzo precyzyjnie, artystycznie, pokazują coś więcej, niż tylko kawałek skały. Niektóre postaci są tak wyrzeźbione jakby wciąż były żywe, tylko zastygły w bezruchu. Patrząc na nagrobki samoistnie poddajemy się refleksji nad życiem i śmiercią. Myślę, że ciężko wybudować pomnik, który tak naprawdę poruszy ludzkie serca. Na Cmentarzu Łyczakowskim można ujrzeć całą nekropolię największych, najbardziej zasłużonych naszych rodaków.

1 2 3 4 DSC_8608 DSC_8615 DSC_8617 DSC_8623

Następnie wspinamy się na niewielkie wzgórze, gdzie pomnik z cegieł informuje nas, że teraz wkraczamy na teren Cmentarza Orląt Lwowskich. Schodząc z szarych alejek, gdzie słońce nie dociera, wychodzimy na słoneczną i zieloną powierzchnie. Chyba największe wrażenie robią nagrobki oplecione biało-czerwoną wstążką. To tutaj spoczywają obrońcy Lwowa, gdzie znaczną większość stanowili Polacy. Niektórzy mieli 12-13-15 lat, kiedy ginęli w walce. Patrząc na płyty grobowe tak młodych ludzi, ciężko jest wyobrazić to sobie.

5 DSC_8648

Na ten temat można jeszcze dużo pisać, ale wiem, że w internecie można znaleźć mnóstwo wartościowych artykułów na ten temat. Najbardziej lubię ten. Klik.

Wieża widokowa

W ostatniej chwili, szybko wdrapaliśmy się na wieżę widokową. Nie wiem ile stopni pokonaliśmy, ale czułam, że pływam we własnym ubraniu. Było warto! Zresztą tarasy widokowe jeszcze mnie nie zawiodły. No może prócz tego, jednego w Tallinnie, ale może po prostu ktoś przez przypadek nazwał to miejsce tarasem widokowym. Krajobraz z góry zawsze jest widokiem, którym warto nacieszyć swoje oczy.

16 DSC_8902 DSC_8907 DSC_8918 DSC_8925

Puzata Chata

Wielokrotnie słyszałam o tym miejscu od Michała, także będąc we Lwowie musieliśmy wstąpić tu na obiad. Nie znajdziecie tam rarytasów typu kaczka w jabłkach, ale wśród domowych specjałów każdy znajdzie, coś dla siebie. Chcecie skosztować ukraińskich potraw? Tutaj je znajdziecie!

Jak na bar przystało, każdy wędruje z tacą od stoiska do stoiska, wybiera to na, co ma dziś ochotę, potem szybko do kasy i już możemy rozkoszować się górą jedzenia przy drewnianym stoliku. Już wiem, co czują Brytole przyjeżdżając do nas na imprezy. Za zupę, drugie danie, napój i deser zapłaciłam jakieś 11 zł. Tanio, szybko, dobrze – ideał, który sprawdza się w dzisiejszych czasach.

DSC_8700

Jeżeli jesteśmy przy aspektach kulinarnych to na pewno warto skosztować barszcz ukraiński (wreszcie wiem czym się on różni od naszego), piwo Biały Lew i oczywiście Obołoń. To ostatnie regularnie pijam na karaoke za 7 zł, a w ukraińskim sklepie można je dostać za 1,30! Ciągle nie mogę się nadziwić, że wszystko tam jest za pół darmo. A to wszystko przez to, że praktycznie nie zaglądam w te strony.

Opera

Budynek obfitujący w dekoracje i rzeźby nawiązujące do sztuki teatralnej. Perełka architektury. Już patrząc z zewnątrz nie można oderwać od niego wzroku. Wchodząc do środka, możemy poczuć się jak arystokracja ze starych filmów. Największe wrażenie robi widownia, która jest w stanie pomieścić nawet 1200 osób. Bilety na spektakl kosztują grosze – bodajże zapłacimy 50 zł  za na prawdę dobre miejsce na widowni.

8 DSC_8745 DSC_8752 DSC_87539

Targ

We Lwowie znajdują się co najmniej trzy targi – pchli targ, targ z antykami i targ ze wszystkim. Zawsze kieruję się w stronę bazarów mimo, że jeszcze nigdy nic nie zakupiłam w takim miejscu. Spacerując wzdłuż straganów można dostrzec i kupić fatałaszki typowe dla tego kraju, obrusy, biżuterię, pamiątki, a nawet papier toaletowy z wizerunkiem Putina. Biznes jest biznes! Na pewno warto zajrzeć, nawet jeżeli opuszcza się to miejsce z pustymi rękami.

DSC_8714 DSC_8710 DSC_8705 DSC_8704 DSC_8703 DSC_8701

Kasyno Szlacheckie

Miejsce, które bardzo chętnie odwiedziłam. Dzień wcześniej odwiedzaliśmy głównie kościoły, więc kasyno było w tym momencie ekstrawagancją. Miejsce to zawsze było odwiedzane przed dobrze ustawionych osobników. Za wysokie pieniądze można było kupić roczny bilet wstępu i przychodzić tu, kiedy dusza zapragnie. Albo wtedy, kiedy mieliśmy trochę gotówki do przegrania. A jeżeli już mieliśmy nieco szczęścia i wygraliśmy większą sumę, to w dobrym tonie było postawienie szampana. Kasyno było przygotowane na takie sytuacje. W jednym z pomieszczeń zamontowana była fontanna na szampana. Trunek był opłacany przez zwycięzce, a specjalny gong informował, że leje się napój bogów. A później hulaj dusza, piekła nie ma!

10 11 DSC_8770 DSC_8777 DSC_8819 DSC_8821

Największe wrażenie robią drewniane, bogato zdobione schody. Nad nimi widnieje szklany sufit, który nastrojowo oświetla schody. Jedno z wielu miejsc od, którego nie można oderwać wzroku. No i ciężko zastać to miejsce puste, ponieważ każdy chce uwiecznić się w jego otoczeniu.

Będąc w środku warto również podnieść głowę i spojrzeć w górę – ciekawe zdobienia, tylko podkreślają, że to miejsce jest pełne artystycznych detali.

Więzienie przy Łąckiego

Ciągnie mnie nie tylko do opuszczonych miejsc, ale także do więzień. We Lwowie udało się odwiedzić więzienie, gdzie kiedyś przetrzymywani byli więźniowie polityczni. Tutaj skonało tysiące Polaków, Ukraińców i Żydów z rąk Niemców i Sowietów.

Więzienie zostało zachowane w takiej formie, kiedy jeszcze działało – ściany, eksponaty, zlewy, sala fotograficzna. Nic się nie zmieniło i dlatego robi to tak duże wrażenie. W niektórych miejscach pojawiło się karty informacyjne po angielsku. Wiem, że kiedyś tego nie było.

12 13 14 15

DSC_8839 DSC_8840 DSC_8842 DSC_8861 DSC_8865 DSC_8867

DSC_8870 DSC_8871 DSC_8872 DSC_8877 DSC_8879

DSC_8883 DSC_8886 DSC_8887 DSC_8888 DSC_8890 DSC_8893 DSC_8895 DSC_8899

Natalia napisała bardzo fajny artykuł o tym miejscu. Klik.

Rynek

Miejsce, gdzie toczy się życie nocne. Fragment miasta, który budzi się ze snu, zanim dobrze zaśnie. Co tu dużo mówić – kościoły, kamienice, knajpy, bary. Warto trochę tam pospacerować, poobserwować rzeczywistość i nacieszyć się klimatem miasta.

DSC_8767 DSC_8761

DSC_8698 DSC_8686 DSC_8682 DSC_8674 DSC_8662 DSC_8661

DSC_8658 6

7

Mam wrażenie, że ostatnio dobrze wybieramy miejsca – Lwów bardzo nam się podobał, Tallinn też się sprawdził, a o Rzymie nawet nie trzeba wspominać. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie Europa Wschodnia i Kraje bałtyckie. W końcu ileż można eksplorować Południe, czas na zmianę i nowe kierunki:)

I jeszcze na koniec, we Lwowie nie ma wojny i można tam poczuć się bezpiecznie. Miasto żyje swoim życiem, ludzie także, chodzą do pracy, na imprezy w sobotni wieczór, jedni są weseli, drudzy przygnębieni. Ale na pewno widać, że obecna sytuacja polityczna ich nie pokonała. Nawet jak coś wisi w powietrzu to mieszkańcy nie pozwalają, aby ich radość życia gdzieś się zagubiła.

DSC_8717

You May Also Like

Gdzie pojechać na wakacje do Hiszpanii?

Ronda – miasto zawieszone na skałach

Nieoczywiste atrakcje w Madrycie

Kilka sposobów jak uciec z Madrytu na jeden dzień

corullon airbnb

Moje najgorsze i najlepsze doświadczenia w hostelach