Zimowa pustynia w USA – White Sands National Monument

White Sands National Monument (Pomnik Narodowy Białe Piaski) znajduje się w Nowym Meksyku na pustyni Chihuahua, ok. 90 kilometrów od granicy z Meksykiem. Zajmuje ona obszar 600 km 2 i jest największą gipsową pustynią na świecie. Cały teren wypełniony jest białymi wydmami, które przypominają ośnieżone szczyty.

Wyjątkowość tego miejsca polega na tym, że nie ma tu piasku kwarcowego. Pustynia jest pokryta piaskiem z gipsu i siarczanu wapnia. Jest to rzadka forma, ponieważ krystaliczny gips jest rozpuszczalny w wodzie. Jednak dzięki osuszaniu się jezior, które nie miały ujścia do morza, powstało White Sands.

Jest to jedno z najbardziej malowniczych i niesamowitych miejsce, jakie odwiedziłam w USA.

Do White Sands dotarliśmy po południu. Miałam nadzieję, że trafimy na fotogeniczny zachód słońca. Temperatura powoli zaczynała spadać i po 3 upalnych tygodniach rano, w dzień i w nocy każdy chwila chłodu była na wagę złota.

Nie zapominajcie o sankach

Przed wjazdem znajduje się sklep z „sankami”, dzięki którym możemy pozjeżdżać sobie z pagórków. Jako że było późno i już przejechaliśmy fragment pustyni szkoda było nam wracać. Stwierdziłam, że zjadę na siatce czy worku na śmieci. Od razu mogę Wam powiedzieć, że na żadnej reklamówce nie da się zjechać. Żałuję, że nie cofnęliśmy się po snaki. Śmiganie po delikatnym, gipsowym piasku musi być świetną atrakcją! Ale i tak sandboarding (zjazd na desce snowboardowej po piasku) jeszcze przede mną.

Zimowa pustynia w USA – White Sands National Monument

Przy wjeździe do parku wzięliśmy mapkę i pojechaliśmy na sam koniec trasy. Momentami mieliśmy wrażenie, że jedziemy po śniegu, a nie po piasku. Wszechobecna biel przypominała nam wydmy w Słowińskim Parku Narodowym, ale ze 100 razy większe. A co tam, my w Polsce też mamy zjawiskową naturę.

Mimo że krajobraz jest niemal niezmienny, wszędzie jest biało i pustynnie, to i tak to miejsce jest niezwykłe. Specjalnie czekaliśmy na zachód słońca, aby uchwycić Białe Piaski w innym świetle. Mimo że pogoda nie była najlepsza – było warto! Zresztą poniżej efekty w postaci licznych zdjęć.

Z czystym sumieniem mogę polecić White Sands 😀

Praktycznie:

Wjazd na teren parku kosztuje 5$. Z karta Annual Pass za darmo.

W pobliżu znajduje się poligon rakietowy (pierwszy na świecie) White Sands Missile Range. Podczas ćwiczeń wydmy są zamykane dla turystów.

Białe Piaski najlepiej odwiedzić z samego rana lub po południu, kiedy temperatury są najniższe, a i tak jest ciepło. W ciągu dnia może być nawet 45 stopni C, a na pustyni nie znajdziemy nawet kawałka cienia. Przed każdym wejściem na szlak warto zaopatrzyć się w dużą ilość wody i od razu zawrócić, kiedy będzie za gorąco. Niestety mimo oznaczonych tras chorągiewkami łatwo pomylić drogę.

Ku przestrodze…

Kiedy zbierałam informacje o Białych Piaskach przypomniałam sobie, że to właśnie w tym miejscu francuska rodzina straciła orientację w terenie i z całej trójki przeżyło tylko dziecko. Rodzina chciała przejść 7 kilometrów w 40 stopniach C. Mało tego, wzięli ze sobą tylko dwie, małe butelki wody.

Przed wejściem na szlak cała rodzina zrobiła sobie zdjęcie – ta fotografia później uratowała życie chłopca.

Po przejściu 1/3 trasy kobieta zawróciła, ponieważ kręciło jej się w głowie. Przed nią był 2-kilometrowy, samotny marsz do samochodu. 150 metrów dalej matka zemdlała. Gdyby syn lub mąż po chwili odwrócili się, zobaczyliby, że kobieta upadła. Kilometr dalej mężczyzna zaczął zbaczać ze szlaku. W tym czasie upał wygrał z nimi – ojciec zaczął tracić orientację i majaczyć. Wtedy upadł, a syn próbował go obudzić.

Nie wiadomo kto wezwał pomoc – czy byli to inni turyści, czy może pracownicy parku, którzy patrolują teren.

Znaleźli oni przy kobiecie telefon ze wspólnym zdjęciem, dzięki temu wiedzieli, że była tam z rodziną. Po 35-minutach znaleźli 9-latka. Płakał on nad ciałem ojca i był bliski omdlenia. Być może chłopiec przeżył dzięki temu, że pił dwa łyki wody, a rodzice tylko po jednym…

Małżeństwo było trzecią i czwartą ofiarą White Sands w ostatnich 10-latach.

 

You May Also Like

Austin, czyli kowbojki, nietoperze i katedra ze śmieci - stolica Teksasu

Austin, czyli kowbojki, nietoperze i katedra ze śmieci – stolica Teksasu

Stan Samotnej Gwiazdy, czyli rodeo w Teksasie

Stan Samotnej Gwiazdy, czyli rodeo w Teksasie

Czy Nowy Jork robi pozytywne wrażenie? Jak ugryźć Wielkie Jabłko?

Czy Nowy Jork robi pozytywne wrażenie? Jak ugryźć Wielkie Jabłko?

Czerwonym kabrioletem do San Diego przez Salvation Mountain - USA

Czerwonym kabrioletem do San Diego przez Salvation Mountain – USA