Przewodnik po nietypowych atrakcjach w Nowym Jorku

Przewodnik po nietypowych atrakcjach w Nowym Jorku

Jestem pewna, że w Nowym Jorku można spędzić turystycznie nawet cały miesiąc, a atrakcji nie zabraknie. Podczas pierwszego pobytu w NY odwiedziłam sporą część popularnych miejsc. Za drugim razem postawiłam także na dziwne i nietypowe punkty na mapie. Będzie to subiektywna lista miejsc w Nowym Jorku, gdzie turyści raczej nie idą w pierwszej kolejności, ponieważ jest masa innych „must see”. Chodźcie zobaczyć kameralny Nowy Jork 🙂

Ogród Tropikalny w Ford Foundation

Jest takie miejsce w Nowym Jorku, gdzie pośrodku betonowej dżungli znajduje się zielona przestrzeń z dużą ilości tropikalnej roślinności. Las deszczowy na wyciągnięcie ręki!

Tropikalna dżungla ukryta jest przy East 43rd Street w budynku Fundacji Forda. W dwupiętrowym, przeszklonym biurowcu znajduje się ogromna szklarnia z wysokimi drzewami. Tarasy ogrodowe schodzą w dół do niewielkiego oczka wodnego. Z kolei pracownicy na górze obracają dużymi pieniędzmi, zawierają zakłady bukmacherskie, robią targety, a to wszystko w towarzystwie bujnej, tropikalnej roślinności. Mega polecam i popieram pomysł „dżungli” w szklanych biurowcach.

Weszłam do środka i ochroniarz od razu wiedział, w jakim celu tu przyszłam. Wystarczy, że powiecie, że chcecie tylko zobaczyć ogród, ale nie jesteście pracownikami, to i tak Was wpuszczą bez problemu.

Mmuseumm

Kolejnym odkryciem było Mmuseumm, czyli wytworny pokaz artefaktów przechowywanych w windzie towarowej. Ta niewielka przestrzeń kolekcjonuje przedmioty przeoczone, odrzucone lub zignorowane. Jest to okazja, aby zobaczyć rzeczy codziennego użytku z całego świata. Wcześniejsze wystawy obejmowały rzeczy osobiste znalezione na Pacyfiku, papiery z kserokopiarek oraz narzędzia do obrony przed przemocą domową. Brzmi dziwacznie, no nie?

Można zadzwonić po numer 800, aby uzyskać dostęp do bezpłatnego audioprzewodnika. Muzeum jest w stanie pomieścić maksymalnie 3 osoby na raz. Mmuseumm jest czynne od piątku do niedzieli w godzinach 11:00-18:00. Jeżeli przyjedziecie w inny dzień, to zawsze na kolekcję możecie popatrzeć przez szybę. Wszystkie eksponaty są bardzo dobrze widoczne;)

Miejsce, gdzie miał dopłynąć Titanic

Ostatecznym celem Titanica było dopłynięcie do Pier 59. Zamiast tego ocaleni z katastrofy Titanica przybyli do Nowego Jorku na statku Carpathia. Po krótkim postoju na molu 59 szalupa ratunkowa zacumowała przy brzegu 54. To tam tysiące osób czekało na swoich bliskich. Obecnie historycznym śladem jest zardzewiała brama, która kiedyś była głównym wejściem do stoczni. Po części jest to symbol „Titanica”. W Belfaście zwiedzaliśmy Muzeum Titanica i wiedzieliśmy miejsce skąd odpływał statek, a w Nowym Jorku miałam szansę zobaczyć miejsce, gdzie miał dopłynąć do celu. Pojawiła się tylko szalupa ratunkowa.

Przy okazji warto zrobić sobie spacer po bulwarze Hudson River.

Pomander Walk

Ciekawym odkryciem było niewielkie, ogrodzone osiedle Pomander Walk. Wzorowane było na planie londyńskiego spektaklu Pomander Walk. Przypomina ono nieco angielską wioskę  Jest to ciekawy kontrast, ponieważ wokoło znajdują się wieżowce, a w środku małe, pastelowe domki. Osiedle jest zamknięte, ale ja miałam szczęście, ponieważ wpuściła mnie pani z psem.

Chelsea Market

Chelsea Market może nie jest nietypowym miejscem w NY, ale chcę o nim wspomnieć. W środku króluje styl industrialny, który w połączeniu z wystrojem z dyń, zapachem kawy i ciasteczek oraz widokiem oryginalnych pamiątek robi wrażenie. Przytulne miejsce prawie w centrum miasta 🙂 Schowany jest pod słynnym High Line  Bardzo polecam!

Chór gospel na Harlemie

Zwiedzanie Harlemu specjalnie zostawiłam sobie na niedzielę. Tego dnia prawie w każdym kościele można usłyszeć chór gospel. To tutaj bije serce czarnego Nowego Jorku.

Planowałam wybrać się do Abyssinian Baptist Church, który jest najsłynniejszym kościołem na Harlemie i ma najlepszy chór. Niestety już 45 min przed mszą nie było wolnych miejsc. W sensie dla turystów, nie dla wiernych 🙂 Ważne info: turyści mogą tylko uczestniczyć w mszy o 11:00 w niedzielę.

Szybko udałam się do Salem United Methodist Church. Tam miła pani usadziła mnie w specjalnej ławce przy wejściu dla białasów-turystów. Z jednej strony nikt nie miał nic przeciwko, ale z drugiej czułam, że niektórym nie podoba się to, że turyści traktują ich modlitwę jak atrakcję turystyczną. Zresztą w ogóle się nie dziwię.

Uczestnictwo w mszy (pierwszy raz od nie wiem, kiedy), słuchanie chóru gospel oraz obserwowanie tych radosnych ludzi było najlepszym doświadczeniem podczas tej i poprzedniej podróży do Nowego Jorku.

Widać, że tam wszyscy się znają i są jedną wspólnotą. Do kościoła każdy wchodził uśmiechnięty i witał się prawie ze wszystkimi. Uczestnicy bardzo gorliwie się modlą, ale nie wyglądają jak dewotki czy cierpiętnicy. Śpiewają z chórem, klaszczą, wznoszą ręce, krzyczą i naprawdę się cieszą. Dawno już nie widziałam tylu radosnych, szczęśliwych i wzruszonych ludzi w jednym miejscu.

Kaznodzieja w ogóle nie nawiązywał do polityki, tylko co chwilę podkreślał, że Bóg wszystkich kocha, a wierni jeszcze głośniej śpiewali i klaskali 🙂 Kiedy wszyscy przekazywali sobie znak pokoju, niektórzy z uśmiechem mówili, że witają nas, turystów w swojej świątyni 🙂

Kościołów w Harlemie jest ponad 400. O poranku, co chwilę spotkałam ładnie ubranych ludzi, którzy z całymi rodzinami udawali się do kościołów. Co kawałek słyszałam śpiewy chóru gospel i radosne klaskanie wiernych. Naprawdę czułam się jak w innym świecie:)

Nie mam żadnego zdjęcia, ponieważ nie można było ich robić.

Ruiny szpitala na Wyspie Roosevelta

Wyspa Roosevelta to moim zdaniem jedno ze spokojniejszych miejsc w Nowym Jorku. Położona jest w niewielkiej odległości od Manhattanu. Kolejką linową w ciągu 10 minut będziecie na miejscu. Czeka tu na nas oaza spokoju, dużo zieleni i ruiny szpitala. Początkowo przeznaczony był do izolowania i leczenia chorych na ospę. Mimo że szczepionki były dostępne, w NY była plaga zachorowań na tę chorobę. Głównie przez zarażonych imigrantów. Po zamknięciu szpitala budynek był miejscem szkoleń pielęgniarek. W 1972 roku wpisali go na listę Narodowego Rejestru Miejsc Historycznych. Z tego względu nie można go zburzyć i po prostu niszczeje. Nie dzieję się tu nic.

To tylko kilka miejsc, które udało mi się odwiedzić. Lista nadal jest długa – dziwaczne sklepy, mini wodospady w centrum i muzea staroci. Chętnie posłucham o Waszych propozycjach nietypowych miejsc w NY 🙂

You May Also Like

Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie – parki narodowe w Arizonie

Stan Pensylwania: Nieczynne więzienie w Filadelfii

Legendarna droga która nie istnieje – Route 66

Roadtrip po Teksasie – rodeo, kowboje, aligatory