cmentarzysko samochodów

Cmentarzysko samochodów

Zwiedzanie cmentarzyska samochodów w Grodzisku Mazowieckim chodziło mi po głowie od dłuższego czasu. Niestety docierały do mnie informację, że wejście na teren graniczy z cudem, a pilnujący jest nieugięty. Jak się okazało. nikt tego nie pilnuje. Kiedy tylko na forgotten pojawiły się wzmianki o tym, że miejsce jest dostępne, ale powoli niszczeje wiedziałam już, gdzie spędzę najbliższy weekend. Perełka wśród opuszczonych miejsc i to jeszcze blisko mojego miejsca zamieszkania. To musiało się udać.

yDSC_6757

1

yDSC_6758

Po 5 godzinach snu wraz z Michałem wsiedliśmy w auto wpasowujące się w klimat wycieczki i ruszyliśmy w stronę Grodziska Mazowieckiego. Rupieciarnia osamotnionych aut znajduje się na ul. Orląt. To tylko kilka metrów od stacji WKD Grodzisk Mazowiecki. Niby zapomniana działka, ale nie mieści się po środku niczego. Wokół osamotnionych samochodów znajdują się domy, ulice. Ludzie przechodzą wokół tego miejsca obojętnie. Chyba taki krajobraz już im spowszedniał. Nikt nie przejmuje się stertę żelastwa.

yDSC_6761

yDSC_6764

yDSC_6766

yDSC_6769

Za każdym razem jak zmierzamy w kierunku opuszczonych miejsc mam nadzieję, że nie będzie problemów z wejściem i nie wrócimy z niczym. Znowu się udało. Wróciliśmy ze stertą zdjęć i nacieszyliśmy oko ciekawymi bolidami. Chociaż niekoniecznie można mówić o radości patrząc na niszczejące i wrastające w ziemie auta, które w latach swojej świetności były kultowymi pojazdami.

Wokół tego miejsca i właściciela krąży wiele legend, niedopowiedzeń i chyba nikt już nie wie jak było naprawdę i dlaczego teraz setki samochodów zapadają się pod ziemię.

yDSC_6770

yDSC_6771

yDSC_6772

Właścicielem potężnej kolekcji (ok. 300 aut i ok. 200 motocykli) był Tadeusz Tabencki. Ten słynny osobnik był urzędnikiem Ministerstwa Transportu oraz funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa w PRL. Jako urzędnik był odpowiedzialny za odzyskiwanie m.in samochodów z okupowanych terenów. Odkupywał auta, które były wyrejstrowane z urzędu i dawał im nowe życie. Ponoć niektóre samochody po prostu sobie przywłaszczył. Jako, że miał dość wysokie stanowisko mógł sobie na to bezkarnie pozwolić. Ile jest w tym prawdy? Pewnie wiedział tylko on sam.

yDSC_6774

yDSC_6775

yDSC_6777

yDSC_6778

yDSC_6783

Mówi się, że to była jedna z największych i najdroższych zbiorów samochodów na świecie. Jestem ciekawa czy każda kolekcja skończyła swój żywot w taki brutalny sposób. Eksplorując miejsce powolnego umierania samochodów na własne oczy możemy zobaczyć takie klasyki motoryzacji jak – Porsche, Warszawa, Alfa Romeo, Bugatti,Lancia, Syrena i pewnie wiele innych, które rozpadły się na milion małych i zardzewiałych kawałków. W kolekcji Tabenckiego znajdowały się także auta, którymi jeździła Maryla Rodowicz, Andrzej Jaroszewicz, Roman Polański. Ujrzeć można również furę, która była wypożyczona do filmu „Noc generałów”. Warto wiedzieć, że wiele tych aut było unikatowych, a ilość niektórych wyprodukowanych modeli można policzyć na palcach jednej ręki. Można sobie tylko wyobrazić ile były one warte.

yDSC_6785

yDSC_6786

Tabencki swoją, pokaźną kolekcję trzymał na dwóch posesjach w Grodzisku Mazowieckim. Wszystkie auta obowiązkowo musiały być ustawione w szachownicę. Niektóre miały odkręcone koła, aby nikt sobie aut nie przywłaszczył. I tak z roku na rok kolekcja się rozrastała i coraz więcej aut wjeżdżało na tą słynną posesję. Aż do śmierci właściciela…

yDSC_6791

yDSC_6792

yDSC_6793

yDSC_6797

Pewnie zastanawiacie się dlaczego obecnie pojazdy nie znajdują się w muzeum, tylko niszczeją na świeżym powietrzu. W czasach PRL władze nie byli specjalnie zainteresowana przechowaniem, aż takiej ilości samochodów mimo, że Tabenecki wyszedł z propozycją utworzenia muzeum. Ponoć władzom nie uśmiechało się wybudowanie pawilonu dla prywatnej osoby.

Mówi się, że syn właściciela – Wacław, który odziedziczył po ojcu pokaźny zbiór samochodów nie dba o kolekcję, ponieważ wielokrotnie był zastraszany z tego powodu. Grożono mu śmiercią, kiedy chciał powstrzymać złodziei. Mówi się także, że być może sąd w ogóle nie przyznał mu praw do tej kolekcji, ponieważ nie do końca był zdrowy psychicznie. Sam twierdzi, że te auta to przekleństwo. Powodem może być oczywiście fakt, że w testamencie była wzmianka o zakazie sprzedaży. Można powiedzieć, że syn miał związane ręce, albo po prostu nie przemyślał co można dalej zrobić z takim skarbem.

yDSC_6798

yDSC_6800

yDSC_6806

yDSC_6813

yDSC_6825

yDSC_6826

yDSC_6829

yDSC_6830

Można uwierzyć, że syn był zastraszany, ponieważ w dniu śmierci właściciela wiele pojazdów zostało wykradzionych z działki. Z opowieści sąsiadów wynika, że skradziono 12 aut, które później zostały wywiezione z granicę. Po dłuższym czasie zbiór był regularnie okradany w biały dzień. Sąsiedzi interweniowali w tej sprawie, ale policja niewiele zdziałała. Z kolei złodzieje tylko uprzykrzali życie osobom, które na nich donosiły. Obecnie zostały już tylko te samochody, które nie są wartościowe dla kolekcjonerów. Jedynie co to złomiarze korzystają z tego co tam, zostało. Można powiedzieć, że za kilka lat nic nie pozostanie ze słynnej kolekcji. Zostanie tylko opustoszała i tajemnicza działka. Opuszczona, ponieważ kiedy minie 25 lat od śmierci pana Tadeusza majątek stanie się własnością gminy, która zapewne zrobi z tym miejscem porządek.

Można powiedzieć, że złodzieje kradnąc te auta zrobili wiele dobrego. Uratowali perełki motoryzacji, które teraz pewnie by wrastały w ziemię.

yDSC_6835

yDSC_6839

yDSC_6851

yDSC_6852

DSC_6854

Krążą także opowieści, że Muzeum Techniki zaproponowało wzięcie kolekcji aut w depozyt, ale syn nie wyraził zgody. Sam twierdzi, że udało mu się uratować najcenniejsze auta, które wywiózł w nieznanym kierunku. Sąsiedzi również niezbyt miło wspominają Tabenckiego – mówią, że to był stary komuch i sknera;)

***

Obecnie część kultowych fur znajduje się na posesji na zewnątrz, a część w garażu. Ponoć niedaleko od tego miejsca mieści się kolejna działka z resztą „umierających” aut, ale nie udało nam się jej znaleźć.

Do garażu weszłam z lekką obawą czy oby na pewno nie jest to teraz siedziba bezdomnych czy narkomanów. Zastałam tylko pięknie oświetlone auta. No może nie wszystkie. Jednak było, gdzie zawiesić oko. Widać, że zostały już resztki z tych samochodów. Będąc w środku ciężko zrozumieć dlaczego taka potężna i wartościowa kolekcja niszczeje na oczach ludzi. Zapewne już nic wartościowego tam nie znajdziemy. Nie obeszło się także bez przygód. Na posesji znajdował się stary, opuszczony domek i ktoś lub coś sprawiło, że stanął w płomieniach. W sumie dobrze, że nie zapalił się garaż w, którym byliśmy. Wezwaliśmy straż pożarną, która sprawiła, że nie spłonęły resztki kultowej kolekcji.

DSC_6873

DSC_6889

DSC_6886

Po różnych galeriach zdjęć, które przeglądałam widać, że kolekcja szybko niszczeje i już niewiele z niej zostało. Jeżeli chcecie zobaczyć na własne oczy resztki kultowej kolekcji to jest to ostatnia szansa.

You May Also Like

ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym

Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym

O tym jak wykąpaliśmy się w piwie w Zakopanem

O tym jak wykąpaliśmy się w piwie w Zakopanem

Lot widokowy motoparalotnią nad Warszawą

Lot widokowy motoparalotnią nad Warszawą

Off Road, czyli mikroprzygoda po godzinach

Off Road, czyli mikroprzygoda po godzinach