Czy Nowy Jork robi pozytywne wrażenie? Jak ugryźć Wielkie Jabłko?

Czy Nowy Jork robi pozytywne wrażenie? Jak ugryźć Wielkie Jabłko?

Z Nowego Jorku wróciłam pół roku temu, zatem czas spisać swoje pierwsze wrażenia, zanim znikną gdzieś w zakamarkach pamięci. W NY spędziłam tylko 5 dni i uważam, że tylko liznęłam to miasto. Już poluje na bilety, aby jeszcze bardziej rozgryźć Wielkie Jabłko. Z racji krótkiego pobytu w NY pisze tylko o pierwszych wrażeniach – uważam, że tylko takie mam. Nigdy nie pisałam o swoich początkowych odczuciach, ale to miasto tak mnie zaintrygowało, że chciałabym wspomnieć o nim coś więcej niż przegląd atrakcji.

Czy Nowy Jork robi pozytywne wrażenie? Jak ugryźć Wielkie Jabłko?

Nowy Jork zawsze kojarzył mi się z miastem możliwości, gdzie spełniają się marzenia. Wyobrażałam sobie, że NY nigdy nie zasypia, nie brakuje tutaj galerii sztuki, kuchni z całego świata, a do tego każdy gdzieś się spieszy. Wielkie Jabłko obserwowałam w filmach i serialach. Najbardziej w pamięci zapadły mi knajpy rodem z serialu „Sex w wielkim mieście”, gdzie można popijać Cosmopolitan, a potem wrócić do domu żółtą taksówką. Do tego te ogromne wieżowce i kult American Dream. Zawsze marzyłam, aby odwiedzić to miasto i skonfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością.

Nowojorczycy

Ciężko powiedzieć po 5 dniach jacy są ludzie w tym mieście, ale ja miałam duże szczęście. Mieszkałam z dwoma Kolumbijczykami, którzy pokazali mi panoramę New Jersey z dachu swojego mieszkania, pytali telefonicznie czy wszystko w porządku oraz chętnie wieczorami słuchali o tym, co dziś zwiedziłam. Innym razem przechodzień udostępnił mi swój parasol, podczas ulewy, a inny wybawił z opresji, kiedy jakiś szaleniec mnie zagadywał i nie chciał mi dać dojść do słowa. Po wylądowaniu widząc moją bezradność, jeden pan dał mi bilet, a ostatniego dnia pani w autobusie nie miała jak mi wydać pieniędzy, więc nie kazała mi w ogóle płacić za przejazd. Ludzie w metrze do mnie zagadywali, pytali co słychać i (poza jednym osobnikiem) chętnie wskazywali mi drogę, kiedy już totalnie nie wiedziałam, gdzie jestem.

W drodze na lotnisko dotknęły mnie zmiany rozkładu metra. Nawet mieszkańcy nie mogli się odnaleźć w tym systemie. Znalazłam grupę ludzi, którzy również zamierzali na lotnisku i razem szukaliśmy wyjścia z tej sytuacji. Dostałam nawet zaproszenie do Arizony 🙂 Na każdym kroku spotykałam przyjaznych ludzi. No może poza dwoma emerytkami, które na mnie naskoczyły, kiedy nieświadomie wepchałam się do kolejki do autobusu. Byłam zdziwiona, bo wyobrażałam sobie Nowojorczyków, jako zabieganych ludzi, którzy budują tylko powierzchowne relacje, o ile w ogóle zwrócą uwagę na drugiego człowieka. Takie były moje wyobrażenia.

No i to nowojorskie metro…

Z metrem nie zaprzyjaźniłam się od początku. Nawet wtedy, kiedy już wiedziałam, gdzie jest Dolny, a gdzie Górny Manhattan. Może nie widziałam słynnych szczurów w nowojorskim metrze, ale specjalnie czysto tam nie jest. Stacje są stare, a niektóre bardzo zaniedbane. Byłam zdziwiona, że w takim mieście jak NY metro wygląda gorzej niż gdziekolwiek indziej. Jeszcze bardziej zdziwiły mnie wąskie przejścia, wysokie schodki i brak ruchomych schodów. Nie wiem, jak radzą sobie z tym niepełnosprawni i kobiety z wózkami. Ja się cieszę, że miałam tylko podręczny bagaż. Gdybym musiała znieść dużą walizkę po tych schodach, po prostu nie dałabym sobie rady. Nie zmienia to faktu, że metro jest bardzo rozbudowane i bardzo ułatwia i przyspiesza porusza się nie mieście. W weekendy trwają remonty w metrze, więc na pewno wybrane linie będą miały zmieniony rozkład. Niestety akurat w sobotę jechałam na lotnisko i nawet mieszkańcy nie mogli się zorientować w tych zmianach.

Różnorodność i wolność

Jeśli będziesz szukać to na pewno znajdziesz ludzi podobnych do siebie lub całkowicie innych. Ta różnorodność jest piękna. Nikt na Ciebie nie patrzy i nie wskazuje palcem, bo jest ciemny, biały, kolorowy czy masz tatuaże na całej twarzy. Ta wolność i zróżnicowanie sprawia, że w Nowym Jorku można żyć swobodnie i w pełni odetchnąć. Mój gospodarz powiedział mi, że NY to żadne wieżowce, Time Square, czy Central Park, tylko ludzie. Cały przekrój rozmaitych ludzi. Jego zdaniem, aby poznać NY najlepiej jest zamieszkać tutaj przynajmniej na rok i cały czas obcować z osobnikami, którzy tworzą Wielkie Jabłko.

Czy w Nowym Jorku jest brudno?

Nasłuchałam się, że w NY jest brudno, śmierdzi, a kosze występują się od śmieci. Przez te 5 dni szwędałam się po różnych dzielnicach. Nie mogę powiedzieć, że NY wyróżnia się pod kątem brudu. Jeżeli ktoś uważa, że w NY jest syf, niech zrobi sobie spacer nica w weekend w Madrycie. Tam dosłownie brodziłam w śmieciach. Z kolei w NY nie zaobserwowałam większego bałaganu i niż w innych miastach. Nawet jeżeli wieczorem na ulicach lądowały worki że śmieciami, szybko znikały.

Bardzo, bardzo, bardzo głośno

Nie byłam zaskoczona, że w NY jest głośno, ale nie spodziewałam się, że aż tak będzie mnie to męczy. Idąc Piątą Aleją bombardowały mnie dźwięki samochodów, syren, straży pożarnej i remontów. Armagedon. Wszystko na raz. Dopiero w Central Parku mogłam odetchnąć. Na wyspie Roosevelta także miałam szansę odpocząć od zgiełku miasta, a potem wrócić na głośne i pięknie oświetlone Time Square. I jeszcze raz podkreślę, że nie spodziewałam się, aż takiej swojej reakcji na wszechobecny hałas. Zdecydowanie nie mogłabym tak żyć.

Jak to jest z tymi cenami?

Jest drogo. Ameryki nie odkryłam i tego spodziewałam się zanim planowałam wyjazd w te strony. Zaskoczyły mnie jedynie nieproporcjonalnie wysokie ceny noclegów w stosunku do jakości. 800 zł za 5 nocy w brudnym i obleśnym hostelu? Szybko przestawiłam się na Airbnb. Tam ceny były tak dużo niższe, że aż się zastanawiałam, czy na pewno jest to cena końcowa. Zapłaciłam ponad 500 zł za 5 nocy w New Jersey za jednoosobowy, czysty pokój z wielkim łóżkiem i widokiem na miasto. W tym przypadku, jak w każdym innym miejscu od bankructwa uchronić może nas samodzielne przygotowanie posiłków lub stołowanie się w Subawy’u. Z tym fast foodem akurat w NY mam gorsze wspomnienia – w żadnym nie było łazienki dla Klientów.

Nowy Jork chciałabym poznać od każdej strony. Mam ochotę pozwiedzać mniej znane zakamarki i pójść na piwo z kimś, kto tam mieszka i opowie mi o życiu w tym mieście, jego atutach i przekleństwach. Mimo że nie wyobrażam sobie życia poza miastem i to dużym miastem, rozmiary NY mnie przerażają. Zbyt dużo czasu marnuję na dojazdy w korku w Warszawie, a co dopiero w NY. Poza tym czułabym się tam zbyt mała i niewiele znacząca. Byłabym się, że w tym całym pędzie i kulcie „od zera do milionera” (i z powrotem :D) znajomości byłby powierzchowne. Poza tym zbyt duże możliwości wcale nie dają mi wolności, tylko stres i napięcie, aby wybrać najlepszą opcję. To tylko SUBIEKTYWNE odczucia, które mnie utwierdzają w przekonaniu, że lubię miasto, w którym żyję, a do Nowego Jorku jako turysta chciałabym bardzo szybko wrócić. Jeszcze dużo mam do zobaczenia i doświadczenia w tym mieście.

You May Also Like

Stan Samotnej Gwiazdy, czyli rodeo w Teksasie

Stan Samotnej Gwiazdy, czyli rodeo w Teksasie

Czerwonym kabrioletem do San Diego przez Salvation Mountain - USA

Czerwonym kabrioletem do San Diego przez Salvation Mountain – USA

Opuszczone miasteczka w USA

Zimowa pustynia w USA – White Sands National Monument