Jak zwiedzić Kostarykę na własną rękę w czasach pandemii?

W Kostaryce spędziliśmy 16 bardzo intensywnych dni. Spacerowaliśmy po dżungli nocą, podziwialiśmy zwierzęta w ich naturalnym środowisku, byliśmy na plantacji kawy, oglądaliśmy wulkany i spaliśmy “na dziko” gdzieś pośrodku niczego. Przygotowałam praktyczny wpis o tym, jak na własną rękę zwiedzić Kostarykę w czasach pandemii. Zapraszam!

Pura vida – “samo życie”

Kostarykanie żyją w imię filozofii “pura vida” (“czyste życie”, “samo życie”). Niezależnie od okoliczności starają się zachować pogodę ducha i są wdzięczni za to, co mają. Są wyrozumiali dla siebie i pokorni wobec natury. Mówi się, że życie w Kostaryce jest beztroskie. Nie oznacza to, że ludzie żyją tutaj w raju. Większość z nich mieszka na skraju dżungli, wielu udogodnień tutaj nie ma i o większość rzeczy mieszkańcy muszą zatroszczyć się sami.

Pura vida to także życie w zgodzie z naturą, aby pozostała ona czysta i nienaruszona przez człowieka. 90% energii pochodzi ze źródeł odnawialnych. Mieszkańcy odpowiedzialnie korzystają z dobrodziejstw natury. Dbanie o przyrodę jest tak samo ważne, jak pielęgnowanie relacji z innymi ludźmi. W 2015 roku, według Happy Index Planet, Kostarykanie zostali uznani za jeden z nieszczęśliwszych narodów na świecie. Od ponad 70 lat nie mają wojska.

Nie nam wątpliwości, że lokalna społeczność jest bardzo przyjazna. Kierowca z ubera, zanim wysadził nas z samochodu, chciał zadzwonić do właścicielki lokum z pytaniem, czy znajdujemy się pod właściwym adresem. Dentysta przyjął mnie w niedzielę i jeszcze załatwił na “tu i teraz” innego specjalistę. Inny kierowca zagadywał nas całą trasę, przewodnik zresztą tak samo. Nawet celnik na granicy był wyluzowany. Tutaj na każdym kroku ludzie są życzliwi i przyjaźni.

Podróż do Kostaryki w trakcie pandemii

W obecnych czasach sytuacja bardzo szybko się zmienia, więc nie wiem, jak długo ten wpis będzie aktualny. Na chwilę obecną, przed wjazdem do Kostaryki nie trzeba robić testów na Covid-19, ani odbywać kwarantanny po przylocie.

Karta Zdrowia

Przed wyjazdem trzeba wypełnić Pase de Salud, czyli Kartę Zdrowia. Uzupełniamy formularz online i generujemy kod QR, który musimy pokazać przy odprawie na lotnisku.

Ubezpieczenie

Przed wylotem do Kostaryki należy mieć wykupione ubezpieczenie zdrowotne, które pokryje koszty leczenia koronawirusa (minimalna wartość 50 tys. dolarów) i zakwaterowania w przypadku kwarantanny (2 tys. dolarów). Ubezpieczenie można kupić od lokalnych firm:
-Grupo INS,
-Sagicor,
-BlueCross BlueShield.

Można też zdecydować się na ubezpieczenie od polskiej firmy, ale należy pamiętać o powyższych kwotach. My tej kwestii nie dopilnowaliśmy i nasza polisa z TU EUROPA nie pokryłaby w pełni powyższych kosztów. Na lotnisku kazali przygotować ubezpieczenie do wglądu, ale w końcu na nie, nie spojrzeli.

Brak wizy

Nie ma obowiązku wizowego dla obywateli naszego kraju, jeśli zamierzamy przebywać w Kostaryce turystycznie nie dłużej niż 90 dni. Paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy od dnia przekroczenia granicy. Wymagany jest też bilet powrotny lub kontynuujący podróż.

Obostrzenia covidowe w Kostaryce

Tak jak w Polsce, należy dezynfekować ręce, trzymać dystans i zakładać maseczki w pomieszczeniach zamkniętych. Przed wejściem do większych sklepów mierzona jest temperatura. W biurach informacji turystycznych i innych obiektach pracownicy bardzo pilnują, aby klienci przed wejściem dezynfekowali ręce. Teoretycznie na ulicach nie trzeba nosić maseczki, ale mam wrażenie, że dużo osób je zakłada. Do tego stopnia, że zastanawiałam się, czy oby na pewno nie jest to obowiązkowe. Na szczęście w parkach, na szlakach nie trzeba nosić maseczki.

Pora deszczowa w Kostaryce

W Kostaryce od grudnia do kwietnia jest pora sucha i najlepiej w tym czasie zaplanować wyjazd. W tych miesiącach temperatura oscyluje między 25, a 35 stopniami C.

Z kolei od maja do listopada w Kostaryce jest pora deszczowa. Nasze plany i możliwości w pandemii tak się ułożyły, że przyjechaliśmy do Kostaryki w sierpniu. Wcześniej zrobiłam research jak często i długo może padać deszcz. Teoria i praktyka pokryły się. Padało głównie popołudniami i w nocy. Ostatniego dnia zaczęło padać po 13:00 i nie przestało aż do końca dnia. Bywało też tak, że w ogóle nie było deszczu w ciągu doby. W trakcie wyjazdu złapały nas dwie ulewy – były krótkie, ale konkretne. W porze deszczowej jest bardziej zielono, łatwiej można wynająć samochód w dobrej cenie i ogólnie jest mniej tłoczno.

Deszcz niespecjalnie pokrzyżował nam plany, czego się obawiałam na początku. Mimo to bardziej nam przeszkadzał niż zakładaliśmy. Całościowo bardziej polecam wyjazd w porze suchej, ale w trakcie deszczowej też da się podróżować 🙂 Warto pamiętać, że na wybrzeżu karaibskim jest więcej opadów niż nad Pacyfikiem. W wyższych partiach np. Monteverde temperatura może być niższa.

Co warto wiedzieć o podróży po Kostaryce?

Napięcie w kontakcie 120V/60Hz – wtyczki są takie jak w USA, czyli te z dwoma bolcami.

Jeśli planujecie odwiedzać parki narodowe, to sprawdzajcie godziny otwarcia, ponieważ niektóre miejsca są zamykane nawet o 16:00.

Uber w Kostaryce działa bardzo dobrze, przynajmniej w miastach.

Polecam wziąć ze sobą butelkę filtrującą wodę lub nawet zwykłą, ponieważ praktycznie wszędzie woda jest zdatna do picia.

Kasyna w Kostaryce są legalne, ale nie ma ich zbyt wielu i zdecydowanie są spokojniejsze i skromniejsze niż te w USA.

Jak dolecieć na Kostarykę?

Z okazji pandemii bilety kupiliśmy miesiąc przed wylotem. Regularnie sprawdzałam oferty na Skyscanner. My mieliśmy bilety tylko w jedną stronę, więc ta opcja zawsze wychodzi drożej lub dużo zdrożej. Najlepsze oferty były z Berlina i Madrytu. Kupiliśmy bilety za 1800 zł/osoba z Berlina z przesiadką 1,5-godzinną w Paryżu. Z kolei z Madrytu do Kostaryki znalazłam bezpośredni lot. Rejsy z Polski były o około 600 złotych droższe. W Kostaryce są dwa lotniska: jedno w San Jose i drugie w miejscowości Liberia.

Wynajem samochodu w Kostaryce

Nasz pomysł był taki, aby w Kostaryce nocować w namiocie i co kilka dni wynajmować pokój pod normalnym dachem. Jak to wygląda w praktyce?

Od Nomad America wynajęliśmy samowystarczalne auto terenowe. Wjechaliśmy praktycznie wszędzie, przejechaliśmy przez kilka rzek. Mieliśmy ze sobą wszystkie sprzęty do gotowania, campingowania i mycia się. Wieźliśmy nawet saperkę, maczetę do ciosania kokosów i nie tylko. Jeśli gdzieś byśmy utknęli, to pewnie byśmy przeżyli. Całe wyposażenie było na stanie wypożyczonego samochodu.

Co najważniejsze namiot był dachowy. Czytałam różne opinie o spaniu pod namiotem w Kostaryce – minusem są węże, trujące żaby i inne zwierzęta. Z tego powodu namiot dachowy jest super rozwiązaniem. Okazało się, że namiot na dachu ma jeszcze jedną zaletę – w porze deszczowej nie musimy rozbijać “mobilnego domku” w błocie.

W Kostaryce dzikich campingów nie ma aż tak dużo. Prawie każda ziemia jest tu czyjaś i szukanie miejsca do spania zajmuje trochę czasu. Pomocna jest mapa, którą dostaliśmy od chłopaków od auta i aplikacja iOverlander.
Dziś pijemy kapuczinę z widokiem na jezioro, wulkan i drzewa. Minus jest taki, że siedzimy w mokrych butach pogryzieni przez mrówki, a za nami suszą się mokre ubrania. Z drugiej strony fajnie jest wstawać prawie o wschodzie słońca i obserwować przyrodę, budzącą się do życia.

Offroad w Kostaryce

Ten akapit zdecydowanie napisał Michał 🙂

Już od dłuższego czasu oglądałem się za samochodami terenowymi. Problem w tym (oprócz tego, że są drogie), że na co dzień nie ma, kiedy i trzeba szukać miejsc, gdzie można takie auto wykorzystać. Na wyjazdach z kolei mieliśmy okazję (np. Gruzja), ale nie było potrzeby. No i troska o auto z wypożyczalni (i nasz depozyt) zachęcała do pozostania na asfalcie.

Tym razem było inaczej:
1. W Kostaryce można znaleźć dużo okazji do jazdy terenowej.
2. Znaleźliśmy wypożyczalnię Nomad America zajmującą się wynajmowaniem terenówek przygotowanych na trudniejsze trasy i noclegi w plenerze.
3. Przed wyjazdem wybrałem się na kurs off-roadu, żeby nabyć trochę praktycznych umiejętności i pewności poza asfaltem.

No i jak na razie plan wypalił w 100%. Przejechaliśmy ponad 1200 km, z czego ok. 1/3 po drogach szutrowych, dość częstych nad brzegiem Pacyfiku.

Drogi są równe jak na takie warunki atmosferyczne (delikatne określenie ulewy). Co nie znaczy, że są równe 🙂 Można po nich jeździć autem osobowym, ale lepiej mieć do tego SUVa. Calkiem długie odcinki są w zaskakująco dobrym stanie, żeby zaraz zmienić się podjazdy, błoto i nasze ulubione – wymyte głębokie dziury. Na dłuższych odcinkach z tym dziadostwem z auta i nas wypadają śrubki, dyski i wspomnienia. Taka droga może wybić zawieszenie, a z głowy marzenia o jeździe terenowej. Do tych atrakcji dokładamy swoje, zjeżdżając z „głównych” dróg szutrowych na te mniejsze i trudniejsze.

Każde dziecko lubi bawić się w kałuży. Ja w szczególności lubiłem je rozjeżdżać na rowerze. Tutaj mogę to robić samochodem, a wybór kałuż jest szeroki: wąskie, w koleinach i rozlewiska przykrywajace całą drogę, jedne po kostki a inne ponad kolana 🙂 Do tego rzeki – niektóre były większe niż się spodziewaliśmy. Dlatego o każdą pytaliśmy lokalsów lub sprawdziliśmy osobiście, spacerując po dnie. Tu okazało się, że najlepszym strojem do off roadu są kąpielówki i japonki. Szkoda, że została mi tylko jedna 😛 Po sprawdzeniu głębokości, dna i nurtu jechaliśmy (lub nie) i okazywało się, że nie było tak strasznie.

Żeby gdzieś spać na dziko często trzeba było odjechać dalej, co oznaczało w praktyce – podjechać wyżej. Podjazdy pod które ciężko było podejść, nie dałoby na rowerze (bo rowerek został w kałuży) – też mamy zaliczone – samochodem 🙂

Czasami trafiamy na takie miejsca przez przypadek, zdalnie sterowani przez twórców nawigacji GPS. Dzięki takiemu błądzeniu zobaczyliśmy małe stado małp, pierwszy raz na tym wyjeździe. Za małpim gajem droga zmieniła się w jednokierunkowy, stromy, błotnisty zjazd wpiz…, na dół. Do tego zakończony plażą (a miała być droga), po której nie można jeździć. Nie było szansy na podjazd tą samą drogą, więc zmuszeni byliśmy sprawdzić się w jeździe po plaży. Z resztą, patrząc na ślady kół na piasku, nie tylko my.
Żeby uchronić naturę od rozjeżdżania, a nas od mandatu – szybciutko zjechaliśmy na drogę, jekieś 500 metrów dalej. Wszystko dało nam nowe, niezapomniane przeżycia do kolekcji.

Dlatego, jak nadarzy się okazja – skręcamy na najboczniejsze z bocznych dróg i czujemy się jak na najprawdziwszym końcu świata.
Po co nam takie auto? Dla wjeżdżania wszędzie, a jak jesteśmy na asfalcie – dla poczucia, że zawsze i wszędzie możemy z niego zjechać.

No i teraz już nie oglądam się za terenówkami – tylko patrzę na moje spełnione marzenie. No, moje przynajmniej przez te dwa tygodnie…

Bezpieczeństwo w Kostaryce

Kostaryka uchodzi za najbezpieczniejszy kraj w Ameryce Środkowej. Nie mieliśmy żadnych niebezpiecznych sytuacji. W niektórych miejscach, w których spaliśmy na dziko moja wyobraźnia intensywnie pracowała, ale nigdy nie było żadnego zagrożenia. Jak wszędzie lepiej nie nosić przy sobie zbyt wielu cennych rzeczy, nie afiszować się ze sprzętem fotograficznym i po zmroku unikać niektórych miejsc/dzielnic.

Wymagane szczepienia

Przed wyjazdem do Kostaryki nie trzeba mieć żadnych obowiązkowych szczepień. Mimo wszystko warto wykonać szczepienia, które są rekomendowane:
-WZW A i B,
-Dur brzuszny,
-Tężec i błonica,
-Wścieklizna.

Przykładowo szczepienie przeciwko WZW A i B jest na całe życie, dur brzuszny na 2 lata, a tężec i błonica na 10 lat. Pełna ochrona szczepionek jest po około 10 dniach od szczepienia. Tak czy inaczej, opłaca się je zrobić.

WZW A warto zrobić wcześniej, ale wystarczy przyjęcie przynajmniej 1 dawki, a potem na drugą należy zgłosić się w ciągu 6-12 miesięcy. WZW B – trzeba przyjąć trzy dawki, druga po miesiącu i potem kolejna po pół roku.

Warto zaopatrzyć się w preparaty z dużą zawartością deet – np. Mugga. Teoretycznie malaria występuje sporadycznie, ale denga już nie jest taka rzadka szczególnie w porze deszczowej.

Czy w Kostaryce można dogadać się w jęz. angielskim?

Językiem urzędowym w Kostaryce jest hiszpański. W wielu miejscach można było dogadać się po angielsku, ale nie wszędzie. W turystycznych miejscówkach na pewno łatwiej spotkać kogoś, kto mówi po angielsku, ale w lokalnych sklepikach już niekoniecznie.

Czy w Kostaryce jest drogo?

Nigdy nie lubię pisać o cenach noclegów i wyżywienia, ponieważ każdy ma inne preferencje. W Kostaryce można wynająć klitkę za 50 zł/noc, ale też można spać w butikowym hotelu za krocie. My spaliśmy głównie w namiocie, a pozostałe noclegi kosztowały:

Blue House Apartments – 1 noc/106 zł za pokój dwuosobowy

Eco Boutique Hotel Vista Las Islas Reserva Natural – 1 noc/375 zł za pokój dwuosobowy

La Tigra Rainforest Lodge – 2 noce/778 zł za pokój dwuosobowy

Hotel Bristol Aeropuerto – 1 noc/207 zł za pokój dwuosobowy

Wstęp do parków narodowych i innych atrakcji z kategorii natura kosztuje 10-25$. Podczas naszego wyjazdu jedynie spacery po plaży i miastach były darmowe. Czasami do ceny wejściówki należy jeszcze doliczyć opłatę za usługę przewodnika. Wycieczka po plantacji kawy kosztowała 26 dolarów, a po plantacji kakao około 20 dolarów. Czy Kostaryka jest droga? Moim zdaniem tak, jest o wiele droższa niż przypuszczałam.

Kostaryka to najbardziej zielony kraj, w którym byliśmy. Otwarci ludzie, przepiękna przyroda sprawiają, że był to jeden z lepszych wyjazdów. Polecamy!

You May Also Like

Wyjazd na Teneryfę w czasach koronawirusa

8-dniowy zimowy roadtrip po Finlandii

Prawdziwa zima w Laponii: psi zaprzęg i spotkanie z reniferami

Higieniczny niezbędnik podróżnika: szczoteczka elektryczna, miniaturowe kosmetyki i prysznic bez wody

Higieniczny niezbędnik podróżnika: szczoteczka elektryczna, miniaturowe kosmetyki i prysznic bez wody