Roadtrip wzdłuż wybrzeża Pacyfiku w Kostaryce

Od dłuższego czasu nie marzę o rajskich plażach i nie wyczekuję widoku morza, oceanu. Zdecydowanie moim żywiołem są góry. Ale zawsze po spędzeniu czasu na łonie natury lubię wyskoczyć do zatłoczonych miast, jak Nowy Jork, czy Las Vegas, gdzie znajdują się legalne kasyna i świetne muzeum neonów. Mimo to, czekałam aż dojedziemy na wybrzeże Pacyfiku w Kostaryce – moja mapa była pełna atrakcji. Chciałabym Wam pokazać bogactwo tej części Kostaryki – fauny, flory i aktywności nie tylko wodnych. Zapraszam na roadtrip wzdłuż wybrzeża Pacyfiku w Kostaryce!

 

Gdzie zobaczyć żółwie na Kostaryce?

Moim numerem jeden w Kostaryce było zobaczenia żółwic, składających jaja. Szukaliśmy ich po zmroku na kilku plażach. Według moich ustaleń najczęściej żółwie można zobaczyć na:

Playa Nancite,

Playa Ostional,

Playa Hermosa,

Playa Camaronal,

Playa Corozalito,

Playa Real.

Wszystkie z wyżej wymienionych plaż odwiedziliśmy, żeby tylko zobaczyć ten wyjątkowy spektakl. Okres lęgowy trwa od lipca do listopada, więc sierpień to doskonały czas na “podglądanie” żółwic. Czas inkubacji zależny jest od gatunku, waha się od 45 do 75 dni. Żółwie składają nawet 100 jaj, ale najczęściej tylko jeden osobnik dożyje wieku dorosłego. Na zwierzęta czyha dużo niebezpieczeństw. Małe żółwiki, zanim znajdą drogę do oceanu mogą zostać zaatakowane przez sępy, psy lub po prostu się przegrzeją. Na niektórych plażach np. Camaronal, Ostional zobaczycie gniazda jaj żółwi oznaczone kijkami lub w pełni “zabudowane”. Wszystko po to, aby zwiększyć ich populację nawet o 1%.

Playa Ostional

Byliśmy umówieni z jedną przewodniczką na wycieczkę o 5 rano, ale postanowiła wystawić nas dla ośmiu Włochów. Nie polecam pani z campingu w okolicach plaży Ostional. Poszliśmy sami zobaczyć, co w trawie piszczy i to nie były widoki, których oczekiwałam 🙁 Wyruszyliśmy sami na poszukiwanie żółwi, ale nic z tego nie wyszło. W sumie było jeszcze gorzej. Spacerowaliśmy po plaży pełnej sępów. Naprawdę te zwierzęta są przerażające i budzące grozę. Niestety musiałam wzrokiem natknąć się na sępa jedzącego małego żółwika. To tyle z oglądania żółwi w Kostaryce. Nam się jakimś cudem nie udało.

Bez względu na to, szukając ich nie świeciliśmy latarkami, nie hałasowaliśmy i staraliśmy się być niewidoczni. Jeśli coś zakłóci spokój żółwiej samicy, może ona porzucić pomysł składania jaj.

Arribada, czyli masowe wyjście żółwic na ląd

12 dni przed naszym przylotem na plaży Ostional miała miejsce arribada, czyli masowe wyjście żółwic na ląd w celu złożenia jaj. To zjawisko można obserwować tylko w kilku miejscach na świecie i nas akurat to ominęło. Niektórzy podają, że w czasie arribady na plaży znajduje się ponad 150 tysięcy żółwic!

Jak trafić na arribadę? Przyjedźcie na plażę Ostional kilka dni przed nowiem księżyca. Macie tylko albo aż cztery dni, aby podziwiać tysiące żółwi, które wychodzą z wody na ląd. Małe żółwie na brzuszku mają organ, dzięki któremu zapamiętują topografię plaży w trakcie dojścia do oceanu. Za 20-30 lat wrócą w to samo miejsce, aby złożyć jaja.

Bioluminescencja w Kostaryce

Wiedziałam, że niektóre organizmy mają moc zamieniania swojej energii w światło. Zawsze zadziwiały mnie świetliki i bardzo chciałam zobaczyć plankton pod wodą, który rozświetla wodę o zmroku. W Kostaryce mieliśmy szansę z perspektywy kajaka zobaczyć bioluminescencję. Za ten magiczny spektakl odpowiedzialna jest biochemia, a dokładnie bruzdnice, czyli jednokomórkowe glony. Jeśli noc jest wystarczająco ciemna, a bruzdnice zgromadzą się tuż pod powierzchnią wodą, można zaobserwować jak świecą.

foto. https://www.kreatywna.pl/

Najlepszym sposobem na obserwację tego zjawiska jest wycieczka kajakiem, aby dotrzeć do ciemniejszych miejsc na wodzie, gdzie żadne światła nie będą zakłócać widoku. Wraz z przewodnikiem wyruszyliśmy ponad godzinę po zachodzie słońca w głąb oceanu. Polecam wiosłem uderzać o taflę wody, wtedy możemy jeszcze dokładniej zobaczyć rozświetloną bioluminescencję. Z kolei ręka po wyjęciu z wody, będzie jeszcze przez chwilę delikatnie świeciła.

Bioluminoscencję mieliśmy okazję zobaczyć w Bahía de Paquera na Półwyspie Nicoya. Zdecydowanie oglądanie fluorescencyjnych organizmów w wodzie było jednym z najlepszych doświadczeń w Kostaryce. Zdjęcia niestety nie są nasze.

Playa La Islita

W to miejsce przyjechałam tylko w jednym celu. Czytałam, że na Playa La Islita można zobaczyć papugi Ara. Postanowiliśmy spędzić tu więcej czasu, a czas rozglądania się za papugami urozmaicić robieniem obiadu. Oglądanie zwierząt w ich naturalnym środowisku bywa wyzwaniem, ponieważ nie zawsze zobaczymy je od razu. Często trzeba uzbroić się w cierpliwość, poczekać, porozglądać się lub po prostu wiedzieć gdzie patrzeć. W trakcie gotowania sosu pomidorowego nad moją głową przeleciały trzy, wielkie, kolorowe Ary. Przepiękne ptaki, warte długiego czekania 🙂

Playa Coyote

Szeroka, czysta i przede wszystkim pusta plaża urzekła nas swoją dzikością. Bujna zieleń pięknie kontrastowała z błękitnym oceanem. Plaża podzielona jest przez rzekę Rio Jabillo na dwie części – Punta Coyote i Playa Costa de Oro.

Playa Avellana

Przy Playa Avellana znajdziecie ukryty w krzakach most (na mapie google: Bridge trough mangroove). Spacer kładką wiedzie przez wymarły las namorzynowy. Niestety gatunek wymiera, a szkoda, ponieważ mangrowce są bardzo wytrzymałe i przygotowane nawet na ekstremalne warunki atmosferyczne. Wykształciły system, który blokuje dostawanie się soli do ich wnętrza. Ponadto są bardzo dobrą zaporą przeciwpowodziową.

Tamarindo – plaża dla surferów

Na wybrzeżu Pacyfiku w Kostaryce warto spróbować surfingu. W miejscowości Tamarindo znajdziecie mnóstwo szkółek surfingu. Niestety nie zapisałam, którą szkołę wybrał Michał, ale był z niej zadowolony. Z kolei trudno mi wyrzucić z pamięci miejscówkę, w której pracownik okłamał nas w kwestii warunków pogodowych. Nie wykupujcie lekcji u kolesia z napisem na koszulce Salty Crew Surf, chociaż pewnie nie jedna osoba nosi bluzkę z takim zwrotem.

Tamarindo to świetne miejsce tętniące życiem. Znajdziecie tu mnóstwo knajpek z lokalnym jedzeniem, dobrą kawą i w pełni poczujecie klimat surferski. Podejrzewam, że po zmroku to miasteczko nie zasypia.

Playa Roble

Na Playa Roble widzieliśmy najładniejszy zachód słońca na tym wyjeździe. Wielkie kamienie w wodzie na tle fioletowego nieba wyglądały niesamowicie. No i co najważniejsze, nie było tam nikogo prócz nas i jeszcze jednej pary 😉

Polecam również zrobić sobie przystanek na Playa Real, Zapotillal i Hermosa. Na wybrzeżu pacyficznym nie brakuje plaż, na których można surfować, podziwiać tropikalną roślinność i zachody słońca. Z kolei na wybrzeżu karaibskim byliśmy tylko przez chwilę przy okazji zwiedzania Parku Tortugero. Czytałam, że ta część kraju jest bardziej dzika, może trochę mniej bezpieczna i nie tak różnorodna, jak wybrzeże Pacyfiku.

You May Also Like

Wodospady Blue Falls, plantacja kawy i opuszczone sanatorium w Kostaryce

Manuel Antonio – najmniejszy park narodowy w Kostaryce

Las chmurowy Santa Elena i zipline w kostarykańskiej dżungli

Okolice wulkanu La Arenal – nocleg w dżungli w drewnianym namiocie