Podróż Koleją Transsyberyjską: relacja i praktyczne wskazówki

Kiedyś podróż Koleją Transsyberyjską wydawała mi się nieosiągalna i abstrakcyjna. Tak się złożyło, że kilka lat później wsiadałam w Moskwie do swojego przedziału w kolei. Po 3 dniach i 16 godzin miałam wysiąść w Irkucku. Podróż w głąb Rosji była wycieczką przez tajgę i pustkowia. Rozwiała także wszystkie stereotypy związane z imprezowaniem i brakiem dostępu do świeżego powietrza w pociągu. Zapraszam na relację z przejazdu Koleją Transsyberyjską oraz garść praktycznych informacji:)

Gdzie kupić bilet?

Bilet na Kolej Transsyberyjską można kupić na stronie Rosyjskiej Kolei. Tak jakoś wyszło, że my swoje nabyliśmy u pośrednika Tutu. Czytałam, że na trasie Moskwa – Irkuck bilety w II klasie kosztuję 600-700 zł. My zapłaciliśmy ok. 1000 zł. Cena na pewno była wyższa za sprawą zakupu u pośrednika + okazało się, że jedziemy w nowym wagonie. Poza tym zależało nam na tym, aby wyjechać jeszcze tego samego dnia po przylocie, więc nie wybrzydzaliśmy. Woleliśmy zapłacić więcej niż tracić dzień.

Bilety można nabyć mniej więcej miesiąc przed podróżą. O 9:00 rano naszego czasu ruszyła sprzedaż. My do zakupu usiedliśmy około 17:00 iii już za bardzo nie było wyboru. Tylko w jednym wagonie w II klasie były dwa miejsca w przedziale. W pozostałych zostały tylko pojedyncze łóżka. Także wiecie, warto trzymać rękę na pulsie i nie zwlekać z zakupem.

Wskazówki:

Im mniejszy numer pociągu, tym jest on nowocześniejszy i jedzie krócej. Kolej o numerze w 2 i 3-cyfrowym jest tańsza.

Polecam wybrać (jeśli jest taka możliwość) przedział blisko samowaru i łazienki. Wszędzie będzie blisko – do gniazdek elektrycznych również 🙂

Rozkład jazdy wisi zawsze na korytarzu. Wszystkie postoje odbywają się według rozkładu moskiewskiego. Co ciekawe, kolej jest bardzo punktualna. Nie mieliśmy żadnego opóźnienia.

Jeżeli jedziecie w dwie osoby II klasą, warto wybrać górne i dolne łóżko. Dzięki temu nie będziecie musieli za każdym razem pytać pasażera z dołu, czy możecie usiąść na łóżku. Poza tym ja czułam się swobodniej, wiedząc, że siedzę na posłaniu Michała, a nie zajmuję miejsce komuś obcemu.

Nie wiem, ile w tym prawdy, ale podobno łazienki ulokowane bliżej prowadnic są czystsze i częściej sprzątane.

W II klasie łóżka wyposażone są w pościel – bez obaw, jest czysto. W III klasie za pościel należy dodatkowo zapłacić lub wziąć śpiwór.

Wiza turystyczna do Rosji, czyli walka z biurokracją

Klasy wagonów w Kolei Transsyberyjskiej

I klasa – przedziały są dwuosobowe. W niektórych wagonach znajduje się też prysznic.

II klasa (kupe) – przedziały są czteroosobowe. Tutaj mamy więcej prywatności, a do tego jest czyściej. W cenie biletu dostaniemy komplet pościeli.

III klasa (plackarta) – Wszyscy śpią na jednej powierzchni – przedziały nie istnieją. Prywatności tutaj nie uświadczycie, ale na pewno łatwiej będzie zapoznać się z innymi podróżującymi. Przejechaliśmy krótki odcinek III klasą – opis znajduje się w dalszej części wpisu. W plackarcie najczęściej spotkamy stałych bywalców.

Kim jest prowadnica?

Prowadnica w pewnym sensie jest kierowniczką i opiekunką wagonu. Sprawdza bilety, paszporty, pilnuje porządku, wymienia pościel i przygotowuje przedział dla wsiadających. U Prowadnicy można zakupić pamiątki, herbatę czy szklankę z takim starym koszyczkiem Co ciekawe, codziennie wjeżdża do każdego przedziału z odkurzaczem. Tego się w Kolei Transsyberyjskiej nie spodziewałam. Możecie być pewni, że nie prześpicie godziny, kiedy to musicie wysiąść z pociągu. Prowadnica obudzi Was odpowiednio wcześniej. W jednym wagonie pracują dwie Prowadnice na zmianę co 12 h.

Co zabrać do pociągu?

Kubek termiczny, sztućce, scyzoryk, ew. otwieracz do puszek, miska,

Mokre chusteczki, zwykłe chusteczki lub papier, worki na śmieci, żel antybakteryjny,

Ręcznik, suchy szampon,

Książki, polecam ściągnąć filmy/seriale na Netflixie i oglądać offline,

Zatyczki do uszu, opaska na oczy,

Krótkie spodenki, klapki, luźne ubrania i inną odzież wedle uznania,

ew. przedłużacz, powerbank.

W tym wpisie znajdziecie szczegółową listę ekwipunku do Kolei Transsyberyjskiej.

Jedzenie w Kolei Transsyberyjskiej

Ten temat jest mi bliski. Nie chciałam codziennie jeść zupek chińskich i innego dziadostwa. Te kupione w Rosji szczególnie śmierdziały. Nie przeszłoby mi to przez gardło. Zdrowe lub w miarę zdrowe jedzenie w podróży jest dla mnie wyzwaniem, ale podczas podróży koleją nie było tak źle.

Polecam wziąć liofilizaty. Nie tylko zjecie w miarę zdrowy posiłek, ale i nie będziecie musieli zmywać. Wszystkie potrawy je się w opakowaniu, które potem się wyrzuca. Wystarczy wziąć wrzątek z samowaru, zalać posiłek i gotowe. Tym sposobem w kolei jedliśmy bigos i makaron ze szpinakiem.

W Moskwie zrobiliśmy zakupy. Myślałam, że będzie gorąco w środku, dlatego też kupiliśmy produkty, które się nie zepsują, a te psujące zjedliśmy od razu. Jako że była klimatyzacja w wagonie, cały wór jedzenia przetrwał. Taszczyliśmy ze sobą siatkę z sokiem, wodą, owocami, warzywami, jogurtem, batonami, serem i chlebem. Michał przez przypadek zakupił kiełbasę z…konia.

Na śniadanie wjeżdżały płatki owsiane z jogurtem i owocami. Po południu serwowaliśmy sałatkę, w międzyczasie jedliśmy batony musli i kanapki. Przyznaję, że na tym etapie podróży odżywialiśmy się przyzwoicie 🙂

W cenie bilety mieliśmy jeden posiłek na całą podróż. Każdy pasażer sam decyduje, którego dnia i o której godzinie chce zjeść. Prowadnica do naszego przedziału przyniosła ryż z kurczakiem. Danie nie było specjalnie świeże ani tym bardziej smaczne.

Poza tym w pociągu znajduje się wagon restauracyjny. Ceny są podobne jak w naszym Warsie. W tym lokalu spożywaliśmy tylko piwo, więc o smaku jedzenia się nie wypowiem. Poniżej zamieszczam zdjęcie jednej kartki z menu.

Zakupy można zrobić na postoju pociągu. Na peronie babuszki sprzedają jedzenie. Zakupić można pierogi, kiełbasy, ryby, sery i lokalne smakołyki.

Niektórzy wychodzili również „na miasto” na szybkie zakupy. Na pewno jest taniej niż na peronie, a do tego towarzyszy nam dreszczyk emocji, czy pociąg nie odjedzie. Co prawda na tablicy zawsze jest podana godzina odjazdu, ale my woleliśmy za daleko nie odchodzić.

Kulinarny przewodnik po Syberii

 

Relacja z podróży Koleją Transsyberyjską

Poniżej zamieszczam nasze zapiski z podróży Koleją Transsyberyjską. Relacja dzień po dniu zawiera także informacje o higienie i spędzaniu czasu wolnego w pociągu. No i nie zabraknie także rozprawienia się ze stereotypami o podróżowaniu tym środkiem transportu.

Kolej Transsyberyjska i porażka w kantorze – dzień 0

Po 3 h snu i 2 h lotu dotarliśmy do deszczowej Moskwy. Na dzień dobry straciliśmy 100 dolarów w kantorze. Prowizja przy wymianie dolarów na ruble wynosiła 15%. Niemiła kobieta w okienku niespecjalnie chciała z nami rozmawiać i nie mogliśmy cofnąć tej pechowej transakcji. Następnym razem przeczytamy wszystko, co jest napisane drobnym druczkiem w każdym kącie.

Kolejnym problemem były zbyt ciężkie plecaki. Przy pakowaniu wyrzuciłam z bagażu, co tylko się dało, a nadal ważył zbyt dużo. Jeszcze nie wiemy, jak będziemy przemieszczać się z tym dorobkiem. Na pewno nie chcemy, żeby to była męczarnia.

***
Nasz pociąg odjeżdżał o 23:45 z Moskwy z Dworca Jarosławskiego. Wcześniej zrobiliśmy zakupy na te trzy dni i walczyliśmy ze sobą, żeby nie usnąć. Fajnie, że udało nam się kupić bilety na 23:00 i pierwsze godziny w kolei prześpimy. Jeszcze będziemy mieli 3 dni i 6 h, żeby doświadczyć życia w Kolei Transsyberyjskiej

Kolej Transsyberyjska i stereotypy – dzień 1

Siedzimy naprzeciwko półnagiego Rosjanina z wielkim brzuchem na wierzchu i częstującego nas wódką i suszonymi śledziem. Wraca do rodziny w Nowosybiursku po kontrakcie na budowie w Moskwie. Obok siedzi mieszkaniec tajgi – nie wiem jak inaczej to napisać, bo jeszcze nie rozróżniamy Buriatów od Jakutów. Wiemy za to, że za bardzo nie lubi się odzywać. I tak jedziemy w zapachu wódki, ryb, potu i skarpet. Dźwięki naśladują zapachy – w powietrzu miesza się jęz. polski, rosyjski, cisza i łamany angielski.

Takie przynajmniej mieliśmy wyobrażenie… Nastawiliśmy się na smród, brud i upały, a póki co jest tak jakby luksusowo. Z rana wjechała prowadnica z odkurzaczem, na pokładzie jest wifi, klimatyzacja, a jutro będziemy jeść obiad w cenie biletu. Do tego jest tak czysto, że po wagonie możemy chodzić w samych skarpetkach, a po całej nocy w przedziale w ogóle nie śmierdzi. Jest tak cicho, że zastanawiamy się, gdzie są Ci ludzie, którzy piją wódkę i imprezują? Upewniliśmy się, na pewno jedziemy 2 klasą, a nie 1.

Podróżujemy w 4 osoby. Na pierwszy rzut oka przedziały wydają się mikroskopijne, ale są tak sprytnie zaprojektowane, że zmieściły się wszystkie bagaże, zapas jedzenia i nadal jest miejsce. Nawet mamy tu telewizor (ciekawe, czy puszczają bajkę „Masza i niedźwiedź”) , a każdy ma prywatną lampkę i półki nad łóżkiem.

Jako że, śpię na górze bałam się, że nosem będę dotykać sufitu, konstrukcja nie wytrzyma, a moje cielsko wyląduje piętro niżej na podłodze. Na szczęście przy łóżku znajduje się barierka. Szybko się okazało, że jest mega wygodnie i przestronnie i spokojnie dam radę spędzić tu 4 noce. Pomijając Pendolino – PKP może się uczuć od swojego rosyjskiego odpowiednika.

Krajobraz na razie nie różni się za bardzo od tego w Polszy – las, las, las, las, las, deszcz, czasami wieś i tyle. Nawet w ceny w barze mają polskie:)

Kolej Transsyberyjska i czas wolny – dzień 2

W tej podróży fajne jest to, że możemy spać w opór, nie nastawiać budzika i oglądać przez cały dzień seriale bez wyrzutów sumienia. Do tego nie musimy sprzątać, gotować, robić zakupów i w ogóle nic nie musimy

Czasami nawet nie wiemy jaka jest godzina. Średnio dwa razy dziennie zmienia się czas. Czytałam, że mamy przejechać przez 6 stref czasowych.

Higiena w Kolei Transsyberyjskiej

Jak już się wyśpimy, to możemy przejść do tematu higieny w Kolei Transsyberyjskiej. Polecam wziąć zapas mokrych chusteczek, w których można wziąć kąpiel i umyć się w całości. Suchy szampon też byłby na miejscu, ale chyba nie umiem się obchodzić z tym specyfikiem. W zamian za to wolę włożyć głowę pod ten mały kran, pomóc sobie kubkiem i mieć czyste włosy. Polecam. Pod tym kranem umyłam się w całości. Chlapać mogłam do woli, ponieważ w podłodze były dziury przez, które spływała woda. Aby ułatwić cały proces kąpieli, polecam wziąć butelkę i z niej zrobić sobie prysznic. Jeżeli taka egzotyka nie jest dla Was, istnieje możliwość wzięcia prysznica w I klasie za opłatą.

Bałam się, że po 2 dniach łazienki będą wyglądać jak w PKP, a tu codziennie jest czysto i pachnie jak w łazience w Złotych Tarasach.

Kolejnym punktem w ciągu dnia jest wycieczka na korytarz do samowaru po gorącą wodę. Dzięki temu mogę pić herbatę jaśminową dwa razy dziennie plus mamy wrzątek, którym zalewamy liofilizaty. Jest to super rozwiązanie, ponieważ nie katujemy się zupkami chińskimi, tylko mamy pełnowartościowy obiad.

Tego dnia przestał padać deszcz i wróciły upały. Z tej okazji na postoju wyszliśmy na spacerniak. Słynne babuszki na peronie sprzedawały suszoną rybę, chleb, kapcie, a nawet pluszowe misie. Warto sprawdzić na rozkładzie, jak długo trwa postój, aby nie zostać gdzieś na Syberii w samych klapkach bez bagażu.

Kiedy znudzą się nam seriale (La Casa de Papel, Better Call Saul) i książki, udajemy się dwa wagony dalej do baru. Tam pijemy dwa piwa, a potem wracamy do przedziału spać, aby jutro zrobić wszystko to samo.

Kolej Transsyberyjska i Syberyjskie Korony – dzień 3

W ogóle podróżowanie tym środkiem lokomocji jest bardzo bezpieczne. Wychodząc do baru czy do łazienki nie musieliśmy zabierać ze sobą wszystkich cennych rzeczy. Lokatorów mieliśmy bardzo spoko, a poza tym Prowadnica czuwa nad bezpieczeństwem w wagonie. Tzn. jeszcze nie wiem, jak drobna kobieta w mundurze miałaby postawić się złodziejowi, czy pijanemu facetowi, ale ogólnie czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Na noc przedział można zamknąć i w spokoju przespać te 10-12 h 🙂

Dzień jak to dzień w Kolei Transsyberyjskiej. Seriale, książki, herbata, spacer i od nowa.

Wieczór tradycyjnie spędziliśmy w barze, pijąc Syberyjskie Korony. Tym razem do wspólnej degustacji dołączyło dwóch ziomków z Polski, których poznaliśmy na korytarzu. Rozmawialiśmy sobie o podróżach, pływających koniach, podrywaniu Prowadnic, noclegach w kapsułach w Japonii i innych. Jako ostatni wyszliśmy z tego przybytku, aby spakować manatki i spędzić ostatnią noc w Kolei Transsyberyjskiej.

Zakaz spożywania alkoholu i palenia papierosów

Warto wiedzieć, że spożywanie alkoholu i palenie papierosów jest w kolei zabronione (poza wagonem restauracyjnym). Na tym kończy się popularny mit, że podróż Transsibirem to melanż na torach. Niestety te czasy już minęły. Niektórzy popijają sobie wódkę i piwo w przedziałach, ale nie słyszałam, aby komuś Prowadnica zwróciła uwagę.

O 7.40 nasz pociąg zatrzymał się w Irkucku, który był naszym celem. Szkoda było nam opuszczać przedział, który przez te ponad 3 dni stał się naszym domem. Teraz czas na Bajkał! Kiedyś w ogóle nie spodziewałam się, że przyjdzie czas, kiedy postawię swoją małą stopę na Syberii.

Wielki Szlak Bajkalski: trekking brzegiem najgłębszego jeziora na świecie

Wrażenia po podróży Koleją Transsyberyjską

Zastanawiałam się, do czego by się tu przyczepić, ale serio nie ma do czego. Cała podróż była przyjemna i praktycznie w ogóle niemęcząca. Wszędzie było czysto, cicho i nie brakowało zapasów piwa w barze, ani papieru toaletowego w łazience:) Cały czas działała klima, więc nie doświadczyliśmy tych upałów, które były na zewnątrz. Nawet nie brakowało nam prysznica. Spokojnie moglibyśmy jeszcze jeden dzień spędzić w pociągu. Polecam to doświadczenia, nawet jeżeli nie wygląda to już tak jak w książkach. Muszę przyznać, że podczas tej ponad 3-dniowej podróży odpoczęłam, wyspałam się i bez wyrzutów sumienia mogłam oglądać seriale przez pół dnia. Teraz czas na Orient Express. A nie, nie stać nas Tego dnia jeszcze nie wiedzieliśmy, że przyjedzie nam spędzić jeszcze jedną noc w Kolei Transsyberyjskiej.

Podróż III klasą

Tym razem na jedną nockę wybraliśmy 3 klasę na trasie Irkuck- Ułan Ude. Chcieliśmy zaznać klimatu tej słynnej plackarty

Tutaj już nie ma klimatyzowanego przedziału z czystym dywanem. Wszystkie 54 łóżka znajdują się w jednym otwartym wagonie. Miejsca jest mało, wszystko się wydaje brudniejsze, ale tego się spodziewaliśmy po III klasie. No i nie ma chodzenia w skarpetkach po dywanie, tylko już w klapkach po zwykłej podłodze.

Nogi zwisające z łóżka

Mieliśmy pecha i zostały same łóżka na górze. To była klaustrofobia. Ledwo co mogłam podnieść głowę. Współczuję ludziom większych formatów. Przez większość czasu czułam, że nogi mi zwisają. Zdecydowanie łóżka są węższe niż w II klasie i mam wrażenie, że są wyżej zamontowane. Ale tutaj przynajmniej można było otworzyć okno, które akurat znajdowało się przy mojej głowie.

Na dole jest luksus – więcej miejsca, skrzynia pod łóżkiem na bagaże i nie trzeba się gimnastykować, żeby wejść na górę. W II klasie były drabinki jak w łóżkach piętrowych. Tutaj był tylko jeden stopień. W tym przypadku fajnie jest mieć długie nogi, aby bez problemu wskoczyć na górne łóżko.

Mam wrażenie, że w II klasie bąbelki były grzeczniejsze, a matki bardziej zainteresowane ich losem. To był mój test cierpliwości. Z kolei Pani z dołu kilka razy zwracała śpiącej matce, że jej dzieci zakłócają spokój jakiś 50 osób. A propo, sąsiadka trafiła mam się super. Cały czas powtarzała, że możemy usiąść na jej łóżku i jeszcze poczęstowała nas ogórkami.

Zamykane łazienki

Jeśli chodzi o łazienkę, to tutaj zawitały już standardy z naszego PKP. No i ten kran, który trzeba było ciągnąć, żeby woda leciała. Zdecydowanie przebywanie w tym miejscu nie było pachnącym doświadczeniem. W plackarcie kilka minut przed stacją zamykają toalety i otwierają je jakiś czas po odjeździe. Za każdym razem Prowadnica robiła sobie spacer wzdłuż pociągu, krzycząc, że zaraz zamykają i przez jakąś godzinę nie ma sikania.

Zdecydowanie na dłuższą metę taka egzotyka nie jest dla mnie (chyba), ale na pewno integracja jest o wiele większa niż w zamkniętych przedziałach. Jeśli ekipa trafi się fajna, to może być to ciekawa podróż .

Żeby nie było nieporozumień, czy jakiegoś oburzenia – nie spodziewaliśmy się w III klasie fajerwerków, pachnących ręczników, czy przekąsek w cenie. Pomyślałam, że porównanie II i III klasy w Kolei Transsyberyjskiej może być ciekawe. Na pewno było to cenne doświadczenie, mimo że nie spałam za długo.

Podsumowanie

Podróż Koleją Transsyberyjską z pewnością była spełnieniem marzenia podróżniczego, które wydawało się nierealne. Obecnie pociągi są odnawiane, pasażerowie jeżdżą w coraz lepszych warunkach, a po słynnym imprezowaniu w II klasie nie ma już śladu. Dla Rosji cały czas kolej jest ważnym środkiem komunikacji, a turyści niezmiennie od wielu lat marzą o przejechaniu przynajmniej fragmentu legendarną Koleją Transsyberyjską.

You May Also Like

Jak wyglądają miasta na Syberii? Irkuck i Ułan Ude

Wyspa Olchon – perła Bajkału, wycieczka UAZ-em po tajdze

3-dniowy trekking na Szczyt Czerskiego na Syberii

Kulinarny przewodnik po Syberii